Świat online według prezesa Google

Multi Google
Rozmowa z Erikiem Schmidtem, prezesem wykonawczym Google, o cyfrowym świecie i przyszłości internetu.
Otwarcie argentyńskiej filii firmy Google w Buenos Aires.
The Alieness GiselaGardino/Wikipedia

Otwarcie argentyńskiej filii firmy Google w Buenos Aires.

Eric Schmidt, prezes zarządu Google od 2011 r.
Christopher Lane/Getty Images

Eric Schmidt, prezes zarządu Google od 2011 r.

Edwin Bendyk: – To pierwsza wizyta najwyższego kierownictwa Google w Polsce. W jakim celu przyjechał pan do Warszawy?
Eric Schmidt: – Z wielu powodów. Po pierwsze, chciałem wziąć udział w obchodach rocznicy zwycięstwa Solidarności. A także po to, żeby ogłosić kilka ważnych decyzji – m.in. o tworzeniu w Warszawie Google Campus, czyli miejsca wspierającego powstawanie nowych firm zaawansowanych technologii, tzw. start-upów. No i przyjechałem do Europy, bo mamy z Europą problemy, spędzę więc również czas na rozmowach w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Brukseli.

O ile wiem, dotychczas powstały dwa Campusy, w Londynie i Tel Awiwie. Dlaczego Warszawa, a nie na przykład Berlin?
Bo mamy tu wszystko, co jest ważne dla takiej firmy jak Google. Dobrą politechnikę i uniwersytet, zasoby dobrej kadry pracowniczej. Poza tym długo już jesteśmy w Polsce obecni, znamy rynek, mamy zbudowane relacje, więc możemy rozwijać swoje zaangażowanie. A dlaczego Campus? Jakie jest bezrobocie w Polsce?

13–14 proc.
A więc dość wysokie. Najlepszym sposobem na jego zmniejszanie jest tworzenie przedsiębiorstw. Firm dowolnego rodzaju, technologicznych i nie. Dlaczego więc nie my?

Czym jest Google obecnie? Zaczy­naliście jako ­wyszukiwarka internetowa i ciągle to wasz najważniejszy znak rozpoznawczy.
Jesteśmy firmą próbującą robić nowe rzeczy, ale większa część naszej aktywności koncentruje się na informacji, na tym, by uczynić ją bardziej użyteczną dla odbiorcy. Smartfonowa rewolucja sprawiła, że adaptujemy nasze usługi tak, by można z nich było wygodnie, bardziej inteligentnie korzystać w telefonach komórkowych.

A na czym Google zarabia?
Główne źródło naszych dochodów to reklama i to się nie zmieni przez jeszcze wiele lat.

Jak zatem interpretować ostatnie zakupy Google – Nest Labs to firma zajmująca się automatyką domową; Boston Dynamics specjalizuje się w robotyce; Titan Aeronautics ­projektuje satelity.
Urządzenia Nest Labs kontrolujące dom i jego bezpieczeństwo można podłączyć do internetu. Zainstalowałem u siebie i działają lepiej niż cokolwiek innego. Jeśli chodzi o roboty, to sprawdzamy, jak można poprawić ich działanie przez wykorzystanie inteligencji Big Data, czyli wielkiej ilości danych, jakie gromadzi sieć. Dzięki informacji i mocy komputerów ukrytych w sieci roboty mogą robić niezwykłe rzeczy.

To na czym w takim razie polega przyszłość informatycznego biznesu: chodzi o infrastrukturę, usługi, oprogramowanie czy urządzenia, gadżety, które mamy kupować?
Wszystko jest ważne. Google nie jest monolitem – istota Google polega na tworzeniu nowych usług i produktów rozwiązujących nowe problemy. Na przykład jedna z naszych grup wynalazła soczewki kontaktowe, które u osób chorych na cukrzycę przez analizę łez mierzą poziom cukru. Jeśli można wykorzystać technologię, żeby uczynić życie lepszym, wchodzimy w to.

Nie obawia się pan, że ludzie zaczną bać się Google, jego wszechobecności, że będzie na nich czyhał w każdym kącie?
Rozmawiamy z ludźmi, wyjaśniamy, co robimy, bo chcemy im pomóc, a nie zaszkodzić. Czy mając takie rozwiązanie, jak wspomniane soczewki, powinniśmy powiedzieć stop?

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną