Nauka

Jak przechytrzyć rudzielca?

Kontrowersje wokół lisa

Wbrew pozorom, lis wcale nie wyrządza wielu szkód. W jego diecie dominują gryzonie, zwłaszcza norniki, dlatego rolnicy powinni widzieć w nim sprzymierzeńca. Wbrew pozorom, lis wcale nie wyrządza wielu szkód. W jego diecie dominują gryzonie, zwłaszcza norniki, dlatego rolnicy powinni widzieć w nim sprzymierzeńca. Peupleoup / Wikipedia
Lisy podziwiano zawsze za spryt i inteligencję. Gdy zwielokrotniły swoją liczebność i stały się wszechobecne, zaczęły niepokoić.
Populacja lisa rudego zaczęła w Polsce gwałtownie rosnąć od połowy lat 90. XX w.Bios Photo/EAST NEWS Populacja lisa rudego zaczęła w Polsce gwałtownie rosnąć od połowy lat 90. XX w.
Należy bezwzględnie realizować program szczepienia lisów przeciw wściekliźnie.Stock Broker/EAST NEWS Należy bezwzględnie realizować program szczepienia lisów przeciw wściekliźnie.

Dobry władca musi mieć cechy lwa i lisa, pisał Niccolo Machiavelli, filozof, pisarz, historyk i dyplomata florencki. Później Antoine de Saint­-Exupéry, autor „Małego Księcia”, uczynił jednym z bohaterów tego arcydzieła również lisa, symbol przebiegłości i mądrości.

Obcujący z przyrodą mogą zaświadczyć, że Machiavelli i de Saint-Exupéry ocenili lisa trafnie. – Prowadzę badania na Bagnach Biebrzańskich i widzę, jak to zwierzę doskonale sobie radzi w nowych okolicznościach. Lis poluje, posługując się głównie słuchem. Reaguje natychmiast, gdy w naszą pułapkę żyworodną złowi się jakiś gryzoń. Wtedy do niej podbiega, przewraca tak, aby sama się otworzyła, wyciąga ofiarę i ją zjada – opowiada prof. Zbigniew Borowski, kierownik Zakładu Ekologii Lasu i Łowiectwa Instytutu Badawczego Leśnictwa. – Zdarzało się nawet, że sprawdzał pułapki tuż przed nami, otwierając łapą drzwiczki.

Lis znany skądinąd sanitariusz przyrody, poszerza obszar swoich penetracji o drogi i szlaki kolejowe tam szuka padliny. Prowadzi „inspekcje” w miejscach, gdzie zwierzęta są najczęściej rozjeżdżane. O jego przemyślności świadczy również sposób polowania na sarnie koźlęta. Gdy zauważy brzemienną sarnę, chodzi za nią aż do chwili, gdy urodzi się młode. Wtedy porywa koźlę i zanosi zdobycz swojemu potomstwu.

Niemieccy naukowcy stwierdzili, że lis jest mądrzejszy od wilka i psa. Prowadząc badania na lisach fermowych, dowiedli, iż rozumie wiele ludzkich gestów. Gdy dzikiemu lisowi wskaże się jakieś miejsce palcem, spogląda w tamtą stronę. Gdyby więc nasi przodkowie wybierali czworonożnego towarzysza do obrony i pomocy w łowach, kierując się jego inteligencją, a nie tylko siłą fizyczną konkludują badacze z Hamburga udomowiliby zapewne lisa, nie wilka.

Dziś jego udomowienie miałoby duże szanse powodzenia. Bo lis, szukając dla siebie nowych miejsc do zasiedlenia, przebywa coraz częściej w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka. Zasiedla przedmieścia i wchodzi w głąb dużych miast: do parków, innych obszarów zielonych, nawet na cmentarze. W kontaktach z ludźmi jest coraz mniej dziki i coraz śmielszy.

– Na opuszczonej działce, 10 m od mojego domu, była nora lisów – opowiada prof. Roman Dziedzic, szef Zakładu Ekologii Zwierząt i Łowiectwa Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. – Nocą wykradały z kurnika kury sąsiadów. Po południu młode liski zbliżały się na odległość około 10 m do sąsiadki, która plewiła chwasty, i – chcąc zwrócić na siebie uwagę – wykonywały podskoki, przywarowywały do ziemi. Widać, że te drapieżniki coraz lepiej czują się w środowisku przekształconym przez człowieka, a nawet się do niego garną.

Las lisów

Jak podaje najnowszy rocznik statystyczny „Leśnic­two 2013”, w 2013 r. w Polsce było już prawie 215 tys. lisów – prawie cztery razy więcej niż w 1990 r.! Taki sukces populacyjny drapieżnik ten osiągnął z wielu powodów. Minęła moda na damskie futra. Do polowania na lisy zniechęcają również myśliwych zieloni. W efekcie ich kampanii nie ma przyzwolenia społecznego na stroje nie tylko z lisów, ale i z innych zwierząt futerkowych.

Jednak główną przyczyną dynamicznego wzrostu liczebności tego gatunku jest szczepienie przeciw wściekliźnie. Ta choroba do niedawna była ważnym czynnikiem śmiertelności lisów, stąd ich liczebność utrzymywała się na stabilnym poziomie. A ponieważ wścieklizna stanowi śmiertelne zagrożenie dla człowieka, Światowa Organizacja Zdrowia i Komisja Europejska zaleciły wprowadzenie masowego szczepienia lisów. To głównie one (ocenia się, że w dwóch trzecich przypadków) roznoszą wściekliznę.

Pierwsze szczepienia lisów przeciw wściekliźnie w naszym kraju miały miejsce w 1993 r. w zachodniej części Polski. Do 2002 r. objęto nimi cały kraj. Jak informuje Karolina Florek z Biura Zdrowia i Ochrony Zwierząt Głównego Inspektoratu Weterynarii, w 2013 r. na terytorium Polski rozrzucono 12,1 mln dawek szczepionki, za sumę 42,7 mln zł, w 75 proc. refundowaną przez UE.

Realizowany od 20 lat program szczepienia lisów przynosi wymierne efekty, a populacja tego drapieżnika zaczęła od połowy lat 90. gwałtownie rosnąć.

Lisy, które wcześniej wolały pogranicze lasu oraz pól i łąk, zaczęły zasiedlać otwarte tereny rolnicze, a z czasem również tereny zurbanizowane – informuje dr hab. Robert Kamieniarz z Katedry Łowiectwa i Ochrony Lasu Wydziału Leśnego UP w Poznaniu, do niedawna także pracownik Stacji Badawczej Polskiego Związku Łowieckiego w Czempiniu.

Znikające zające

Dziś drapieżnik o nadzwyczajnych umiejętnościach adaptacji do nowych terenów jest, zdaniem myśliwych, głównym sprawcą katastrofalnego spadku pogłowia zwierzyny drobnej: zajęcy, bażantów i kuropatw.

Szkody, które lis wyrządza w środowisku, są ogromne, choć nikt tego nie potrafi dokładnie ocenić. U nas ptaków, które gniazdują na ziemi, również tych śpiewających, już nie ma – opowiada Jerzy Włostowski, łowczy okręgowy w Łomży, leśnik z wykształcenia. Kiedyś, gdy nasi myśliwi zostawiali na polach snopki ze zbożem dla zajęcy i kuropatw, gromadziły się tam chmary różnych ptaków. Teraz nie ma ani kuropatw, ani innych ptaków, ani zajęcy. Lisy, wespół z kuną, norką i jenotem, je wycięły.

Podobne obserwacje mają myśliwi z innych części Polski, m.in. z Mazowsza, Wielkopolski i Lubelszczyzny, gdzie do niedawna występowały kuraki polne i zające. Teraz jest tam najwięcej lisów. – Badania telemetryczne, którymi w Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu objęliśmy kuropatwę, dowodzą, że lisy są w uproszczonym krajobrazie rolniczym głównymi sprawcami niskiej liczebności tych ptaków – mówi dr Robert Kamieniarz. – Ssaki drapieżne zniszczyły nam 75 proc. lęgów kuropatw, z tego ponad połowę strat spowodowały lisy. Tych drapieżników jest w tej chwili stanowczo za dużo.

Za ograniczaniem populacji lisów opowiada się także dr Janusz Mikoś, przewodniczący Komisji Łowieckiej Polskiego Towarzystwa Leśnego, na co dzień szef Nadleśnictwa Wejherowo. Jego zdaniem decyzja o powszechnym szczepieniu drapieżnika jest dyskusyjna, bo wściekliznę roznoszą w środowisku także zdziczałe koty, nietoperze, wiewiórki, a ich się nie szczepi. – Poza tym lis ze względu na swoją liczebność, choć już prawie nie roznosi wścieklizny, pozostaje wciąż groźny dla zdrowia ludzi, tym bardziej że bardzo skrócił do nich dystans – podkreśla nadleśniczy. To główny nosiciel tasiemca wielojamowego, który może być sprawcą bąblowicy ciężkiej choroby, nierzadko śmiertelnej dla ludzi. Człowiek może się nią zarazić, jedząc niemyte owoce leśne, a nieraz i truskawki, bo lis pozostawia na nich jaja tasiemca. Zagrożenie tą chorobą szybko rośnie i z tego powodu w niektórych rejonach Austrii wprowadzono odrobaczanie lisów, wydając co roku miliony euro.

Aby zmniejszyć liczebność tych drapieżników, starostwo powiatowe w Kościanie, we współpracy z pracownikami Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu, przygotowało specjalny projekt. Myśliwych zachęcano do intensywnych polowań na lisy rozmaitymi premiami. Zaczęto również namawiać rolników do siania poplonów ozimych (w tym celu otrzymali bezpłatnie nasiona gorczycy), aby zwiększyć bazę osłonową dla zajęcy i kuropatw. Mimo to nie osiągnięto oczekiwanego poziomu populacji lisów.

Lisia dieta

Wydaje się, że zwierzyna generalnie jest niedoszacowana. Koła łowieckie nie robią inwentaryzacji na swoich terenach prawidłowo i w rezultacie nie znają również dokładnej liczby lisów – potwierdza dr Magdalena Misiorowska, pracująca do niedawna w Samodzielnym Zakładzie Zoologii Leśnej i Łowiectwa SGGW. Ale, jej zdaniem, drastyczny spadek liczebności zwierzyny drobnej nie jest bezpośrednio związany ze wzrostem liczebności lisów. – Nastąpił znacznie wcześniej, już w połowie lat 70., i był prawdopodobnie wywołany różnymi schorzeniami zwierzyny drobnej, później ciężkimi zimami, również intensyfikacją chemizacji i mechanizacji rolnictwa.

Również dr inż. Jan Błaszczyk, główny specjalista ds. łowieckich w DGLP, nie upatruje w lisie głównego winowajcy zmniejszenia populacji zajęcy, co czynią gremialnie myśliwi. Jego zdaniem głównym składnikiem lisiego menu są gryzonie; gdy te zwierzęta osiągają liczebne apogeum, również populacja lisów – czego dowodzą m.in. większe mioty – rośnie.

Badania naukowe potwierdzają, że lis najchętniej poluje na gryzonie. Z analizy zawartości żołądków, którą przeprowadzał m.in. dr hab. Rafał Kowalczyk, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, wynika, że główne danie lisa to dzikie zwierzęta, a wśród nich dominują norniki. – Nasze badania pozwoliły na stwierdzenie, że lisy polują na łatwo dostępne i obficie występujące w środowisku ofiary. A duży udział norników w diecie lisów, niezależnie od płci, wieku, sezonu i środowiska, wskazuje na specjalizację tego drapieżnika w polowaniu na gryzonie terenów otwartych – podsumowuje Rafał Kowalczyk.

I właśnie z tego powodu rolnicy, szczególnie ci, którzy uprawiają zboże czy warzywa, a także sadownicy, traktują tego drapieżnika jak wielkiego sprzymierzeńca. Bo nornik zgryza pędy zbóż, czyni szkody w sadach i jest uważany za dużego szkodnika.

Ma więc lis wśród ludzi zagorzałych przeciwników, ale również przyjaciół; kochają go bajkopisarze, malarze, kompozytorzy, jak również ekolodzy i rolnicy. Ale myśliwi coraz mniej. Jest zwierzęciem i powszechnym, i powszechnie kontrowersyjnym, co potęguje jego niespotykana ekspansja.

Co powinno się zatem robić? Naukowcy podpowiadają: najpierw lisy dobrze policzyć, a są na to sposoby. Aby nie zdominowały naszych ekosystemów, ich liczebność powinna być kontrolowana. Jak podkreśla prof. Jan F. Żmudziński z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach, należy bezwzględnie realizować program szczepienia lisów przeciw wściekliźnie. Aż do jej eliminacji, co paru krajom (m.in. Belgii, Niemcom, Francji, Czechom) już się udało. A do blisterów ze szczepionkami można by dodawać również środki antykoncepcyjne i także w ten sposób utrzymywać populację w ryzach.

Zdaniem dr. hab. Rafała Kowalczyka, jeżeli nawet podejmiemy te działania, próba ograniczenia liczebności lisa – ze względu na jego witalność, zdolności adaptacyjne, powszechne występowanie i wysokie zagęszczenie – jest raczej skazana na niepowodzenie. Może więc podejść do problemu tak, jak proponuje prof. Dariusz Gwiazdowicz z Wydziału Leśnego Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu: – W przyrodzie nie ma prostych rozwiązań. A jednym z nich jest pogodzenie się z zaistniałą sytuacją akceptacja tego, co się w naturze dzieje. Niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie...

Polityka 27.2014 (2965) z dnia 01.07.2014; Nauka; s. 58
Oryginalny tytuł tekstu: "Jak przechytrzyć rudzielca?"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rzeź ptaków

Co roku myśliwi zabijają około 200 tys. ptaków. Wyłącznie dla własnej rozrywki. Żadnych innych powodów polowania na ptaki nie ma.

Joanna Podgórska
05.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną