Słoneczny impuls wystartował
Przelot słonecznego samolotu wezwaniem do rewizji polityki energetycznej
Pierwszy lot balonem, pierwszy lot samolotem, pierwszy start rakiety kosmicznej – te dokonania człowieka przeszły do historii i wyznaczyły ważne kierunki rozwoju cywilizacji technicznej. Tak może być również teraz. W poniedziałek wcześnie rano pilotowany przez biznesmena i pilota Andre Borschberga samolot napędzany wyłącznie energią słoneczną wzbił się w powietrze i przeleciał odcinek 400 km. Bez przeszkód.
Celem jest epicki przelot dookoła świata w czasie około pięciu miesięcy. Pilotów będzie dwóch: poza wspomnianym Borschbergiem także słynny łowca przygód i baloniarz Bertrand Piccard. To on w 1999 r. wraz z Brianem Jonesem w balonie Breitiling Orbiter 3 obleciał kulę ziemską w locie non stop. Rodzina Piccarda ma wielkie tradycje w przełamywaniu barier: jego ojciec Jacques Piccard w 1960 w batyskafie Triest zszedł na największą głębokość morską w historii, a dziadek Auguste Piccard w 1931 r. jako pierwszy człowiek wzniósł się balonem do stratosfery.
Budowę samolotu słonecznego Solar Impulse rozpoczęto w 2008 r. w Szwajcarii i zaangażowały się w nią takie potęgi jak Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) czy Deutsche Bank. Samolot odbył już kilka lotów – w Europie i w Stanach Zjednoczonych – głównie testowych, na przykład mających sprawdzić, czy możliwe jest latanie samolotem napędzanym wyłącznie ogniwami fotowoltaicznymi nocą.
Zbudowano też symulator lotów takim pojazdem, stworzono centrum dowodzenia lotem, powołano ekipę techniczną, która ma na ziemi towarzyszyć przelotowi Solar Impulse 2 w przestworzach – wszystko po to, by ruszyć do lotu dookoła świata. Ten lot właśnie się zaczął. Samolot przeleci 35 tys. km i będzie miał oczywiście przystanki, w trakcie których wymienią się piloci, ekipy techniczne zbadają jego stan i gotowość do dalszych etapów podróży, a potem czekają go aż dwie wielkie przeprawy – Przez Pacyfik i Atlantyk.