60 lat temu zmarł Albert Einstein

Jednak Bóg zagrał w kości
60 lat to nie jest wielka rocznica, ale o Einsteinie zawsze warto pamiętać i pisać. Żaden uczony nie wywarł takiego wpływu na nasze życie, żaden nie był nigdy tak często cytowany, na żadnego innego nie powoływano się tak chętnie, i to na całym świecie.
Persatuan Dyslexia Malaysia

Albert Einstein w 1921 r.
Wikipedia

Albert Einstein w 1921 r.

O samym Einsteinie krążą legendy, anegdoty, facecje, cytuje się jego rozmaite wypowiedzi, drukuje się jego podobiznę na T-shirtach, maluje na muralach, a charakterystyczna twarz ze zmierzwioną czupryną siwych włosów stała się już ikoną, symbolem.

Symbolem czego? Wielkości, przenikliwości, geniuszu. Rzeczywiście – Einstein był wielki, a jego słynne e=mc² bardzo zmieniło świat. Mówi się, że miał problemy z nauką, ale to nie do końca prawda. Miał je chwilowo, w wieku kilkunastu lat, ale chodziło wyłącznie o nauki humanistyczne. Mówi się, że był wielopaństwowcem, pacyfistą, ateistą i choć to poniekąd prawda, życie Einsteina przechodziło przez wiele różnych kolein, często do siebie nieprzystających.

Nobel za fotony

W 1921 r. otrzymał Nagrodę Nobla z fizyki. I chociaż od jego największych dokonań (sformułowania szczególnej teorii względności w 1905 r. i ogólnej teorii względności w 1915 r.) minęło wiele lat – nie uhonorowano go za odkrycia względności, lecz za wyjaśnienie tzw. zjawiska fotoelektrycznego.

Wyjaśnienie to Einstein podał w 1905 r. Odkrył, że światło może wybijać elektrony z powierzchni, na którą pada tylko w sytuacji, gdy jest pochłaniane przez nią w najmniejszych porcjach, czyli kwantach, a więc fotonach. W 1921 r. szczególna teoria względności, choć w zasadzie potwierdzona, nie była jeszcze w pełni doceniona, z kolei ogólna teoria względności nie była jeszcze potwierdzona.

Gdy Hitler doszedł do władzy w 1933 r., Einstein postanowił nie wracać do Niemiec i przybywając z podróży po Ameryce, osiadł na krótko w Belgii, po czym powrócił do USA i tam został już do końca życia. W 1939 r. poinformował prezydenta Roosvelta, że uran można wykorzystać do produkcji śmiercionośniej i niezwykle potężnej broni i że Niemcy z pewnością spróbują tego dokonać.

Nigdy sam nie brał udziału pracach zmierzających do budowy bomby atomowej. Gdy pierwsze bomby spadły na Japonię, wypowiedział słynne: „Co myśmy zrobili?”. Długo był pacyfistą, lecz gdy naziści opanowali Niemcy, zrewidował swoje poglądy. Nigdy nie wierzył w jedynego i osobowego Boga, lecz nie krytykował religii. Sądził, że i religia, i nauka są równie potrzebne. Jego Bogiem był bliżej nieokreślony, panteistyczny sens działania praw natury. Wierzył, że coś takiego istnieje.

Trudny czas kwantów

W latach 20. i 30. XX w. zajmował się aktywnie powstającą właśnie teorią kwantów i choć wiedział, że to teoria niezmiernie ważna, miał do niej wiele, a z czasem coraz więcej zastrzeżeń. Dyskutował o nich latami z największymi fizykami tamtych lat: Nielsem Bohrem, Maxem Bornem, Erwinem Schrodingerem, Wernerem Heisenbergiem.

Jego krytyka wynikała z faktu, że choć był fizykiem genialnym i przełomowym, miał jednak klasyczny pogląd na świat. Tymczasem mechanika kwantowa ten klasyczny paradygmat całkowicie odrzucała. Wnioski wynikłe z odkrywania praw mechaniki kwantowej zostały zawarte w słynnej tzw. interpretacji kopenhaskiej, która jest naukową wykładnią i spuścizną badaczy skupionych wokół Nielsa Bohra – wielkiego duńskiego fizyka, który w latach rewolucji kwantowej gromadził wokół siebie najwybitniejszych odkrywców i teoretyków i stymulował ich do przełomowych odkryć w fizyce. Po raz pierwszy interpretacja ta została ogłoszona w 1927 roku. W pewnym uproszczeniu można jej wnioski sprowadzić do kilku konstatacji.

W świecie cząstek elementarnych powszechne jest zjawisko komplementarności. Oznacza ono, że badane cząstki bywają różnymi bytami jednocześnie, na przykład cząstkami i falami. Jeśli emitowany elektron ma dotrzeć do celu (detektora) przez jedną szczelinę w przeszkodzie, to przedostaje się przez nią jako cząstka. Gdy jednak w przeszkodzie są dwie szczeliny obok siebie, nie wybiera jednej z nich, lecz przenika przez obie jednocześnie – jako fala.

W świecie kwantów powszechne jest też zjawisko nieoznaczoności. Badając układ kwantowy, nie możemy w tym samym czasie zdobyć całej wiedzy o cząstce, na przykład określić dokładnie jej pędu i położenia. Możemy badać tylko jedną właściwość, pozostałe właściwości – przez to, że badana jest jedna z nich – wymykają się obserwacji i opisowi.

Świat kwantów jest probabilistyczny, co oznacza, że przed pomiarem danej własności cząstek mierzona zmienna nie ma ustalonej wartości. Wartość tę ustala dopiero pomiar. Wcześniej, przed pomiarem, istnieją tylko rozkłady prawdopodobieństwa dotyczące poszczególnych cech badanego obiektu. Każdy elektron znajduje się w każdym możliwym miejscu w przestrzeni, w tym samym czasie, ale szanse odnalezienia go w niektórych miejscach są bardzo duże, w innych bardzo małe.

I wreszcie, żeby obserwować zjawiska atomowe i subatomowe, musimy je zaburzać. Nie ma sensu pytać – twierdził Bohr – co atomy robią, gdy ich nie obserwujemy. Nic nie robią. Bez obserwacji ich nie ma.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną