Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Solidarność w czasach zarazy

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Czy ta idea ma dzisiaj sens?

Pochód Solidarności ulicami Warszawy, 25 maja 1981 r. Pochód Solidarności ulicami Warszawy, 25 maja 1981 r. Chris Niedenthal / Forum
Solidarność sprawia, że ludzie są w stanie żyć i działać razem. Dziś jednak, wobec nasilającego się kryzysu społecznego, kulturowego i gospodarczego, coraz częściej pada pytanie, czy solidarność nie jest pustym słowem w coraz bardziej zatomizowanym społeczeństwie?
Protestujący z ruchu Occupy Wall StreetEduardo Munoz/Reuters/Forum Protestujący z ruchu Occupy Wall Street

Nie brakuje definicji solidarności. Józef Tischner, kapłan i filozof, w słynnej „Etyce solidarności”, przetłumaczonej na wiele języków, znaczenie słowa solidarność wyjaśnia, odwołując się do Ewangelii, w której Chrystus mówi: „jeden drugiego ciężary noście, a tak wypełnicie prawo Boże”. Socjolog Zygmunt Bauman z mniejszym patosem stwierdza, że „być solidarnym to tyle, co powodować się w swym myśleniu i postępkach zasadą jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, i przypomina, że zasadę obustronnej odpowiedzialności jednostki za grupę i grupy za jednostkę wprowadziła do obiegu pod nazwą „solidarité” francuska encyklopedia z 1765 r.

Polityka 35.2015 (3024) z dnia 25.08.2015; Nauka ; s. 62
Oryginalny tytuł tekstu: "Solidarność w czasach zarazy"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >