Jak geofizyka ułatwia poszukiwanie skarbów

Pustki pełne marzeń
W Polsce – złoty pociąg, w Egipcie – ukryta komnata w grobie Tutanchamona. Tropienie zagadek ułatwiają nowoczesne metody geofizyczne, ale interpretacje wyników mogą wieść na manowce.
Wizualizacja grobowca Tutanchamona. Podobno skany laserowe i badania temperatury ścian wykazały, że są za nimi nieznane pomieszczenia.
Kenneth Garret/National Geographic

Wizualizacja grobowca Tutanchamona. Podobno skany laserowe i badania temperatury ścian wykazały, że są za nimi nieznane pomieszczenia.

Podziemny kompleks Riese w Górach Sowich z okresu drugiej wojny światowej
Darek Redos/Reporter

Podziemny kompleks Riese w Górach Sowich z okresu drugiej wojny światowej

Nasyp kolejowy w Wałbrzychu, we wnętrzu którego ma się podobno znajdować słynny złoty pociąg.
RafalSs/Wikipedia

Nasyp kolejowy w Wałbrzychu, we wnętrzu którego ma się podobno znajdować słynny złoty pociąg.

Zeszły rok obfitował w podziemne sensacje. Zaczęło się od georadarowego zdjęcia składu ukrytego na 65. km linii Wrocław–Wałbrzych, które zrobiło wrażenie na samym wiceministrze kultury Piotrze Żuchowskim. Ponieważ skarby i tajemnice drugiej wojny światowej działają na wyobraźnię, z dnia na dzień złoty pociąg trafił na czołówki światowych gazet. Podczas gdy my czekaliśmy na wyniki badań weryfikacyjnych, polską rewelację trochę przyćmiły podobne doniesienia z Egiptu. Minister ds. starożytności Mamdouh Eldamaty ogłosił bowiem, że badania termografem lica piramid wykazały anomalie sugerujące istnienie pustek, a skany laserowe i badania temperatury ścian grobowca Tutanchamona, że są za nimi nieznane pomieszczenia.

U podstaw archeologii leży ciekawość tego, co w ziemi, ale szukanie skrytek, komnat i tuneli jest często napędzane żądzą przygody, sławy i pieniędzy. Wizja odkrycia pociągu pełnego skarbów czy ukrytego grobowca faraona powraca jak bumerang, jednak ostatnio wywołała większe niż zazwyczaj poruszenie, bo potwierdziły ją naukowe badania geofizyczne.

– Świat pełen jest naturalnych i sztucznych pustek, ale szczególnie interesujące są te, w których ktoś zakopał skarb lub żonę – śmieje się prof. Piotr Tucholka, geofizyk z Université Paris-Sud. – Niezależnie od tego, czy szukamy grobów faraonów, czy badamy grunt pod inwestycje, poszukiwanie pustek zawsze polega na mierzeniu jakiejś wielkości fizycznej na powierzchni i porównywaniu jej z parametrami pod ziemią. Grawimetr mierzy siłę przyciągania między Ziemią a obiektem, który jest na jej powierzchni, bo w przypadku występowania pustek siła przyciągania będzie mniejsza. Można też wykorzystać falę sejsmiczną – jeśli jej przepływ będzie zakłócony, to znaczy, że trafiła na kontrast własności mechanicznych, np. powietrze. Jednak w archeologii za najskuteczniejsze uchodzą metody: magnetyczna, namierzająca obiekty metalowe lub ceramiczne (bo zaburzają natężenie pola magnetycznego); termiczna, badająca temperaturę ścian (miejsca pustek są cieplejsze niż lita skała), oraz elektromagnetyczna. – Georadar działa jak policyjne urządzenie do mierzenia prędkości, z tym że wysłany impuls elektromagnetyczny odbija się nie od samochodu, tylko od kontrastu pomiędzy powietrzem i skałą. Uzyskany sygnał wymaga interpretacji i zrozumienia, na czym polega to odbicie. To nie jest obrazek, który natychmiast wszystko mówi, jak zdjęcie rentgenowskie – tłumaczy badacz.

Właśnie dzięki georadarowi udało się określić położenie niedostępnych korytarzy w neolitycznych kopalniach krzemienia w Krzemionkach Opatowskich, ale techniki geofizyczne stosowane są zazwyczaj zamiennie i komplementarnie, a ich dobór zależy od potrzeb i warunków. Popularność georadaru i metody magnetycznej bierze się też stąd, że dają szybkie pomiary, jednak, niestety, wyniki nie zawsze są jednoznaczne. – Musimy się liczyć z tym, że jeśli natrafimy na warstwy silnie przewodzące elektryczność, jak słona woda czy iły, przepływ fal elektromagnetycznych będzie stłumiony – mówi profesor. – Jakiś czas temu określałem za pomocą magnetometru położenie czołgu zasypanego w leju po bombie. Kontrast własności fizycznej między czołgiem a piaskiem był tak duży, że błyskawicznie udało się go namierzyć, ale w przypadku złotego pociągu geologia terenu jest bardziej skomplikowana i występują zaburzenia, wynikające chociażby z sąsiedztwa linii kolejowej.

Znikający pociąg

Minister Żuchowski mówił, że złoty pociąg istnieje na 99 proc., ale geofizycy powątpiewali w jego istnienie, chociażby dlatego, że tzw. zdjęcie georadarowe (poprawnie określane falogramem), które łatwo sfabrykować (np. nie podając odpowiedniej skali pomiarów), nie jest wystarczającym dowodem. Dlatego nie zdziwiło ich specjalnie, gdy 12 grudnia 2015 r., poproszeni przez urząd miasta Wałbrzych o weryfikację specjaliści z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie ogłosili, że żadnego pociągu nie ma.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną