Nauka

Słona zapłata za cukier

Jak żyć z cukrzycą

Obecnie codzienne pomiary można wykonać dzięki przyklejonemu do ciała wodoodpornemu sensorowi, do którego wystarczy przyłożyć niewielki czytnik przypominający glukometr. Obecnie codzienne pomiary można wykonać dzięki przyklejonemu do ciała wodoodpornemu sensorowi, do którego wystarczy przyłożyć niewielki czytnik przypominający glukometr. Abbott GmbH & Co. KG Abbott Diab
Pojawia się coraz więcej udogodnień, które pozwalają chorym na cukrzycę znosić trudy długiej i uciążliwej kuracji.
W cukrzycy wszystkiemu winien jest defekt wydzielania lub działania insuliny.Sebastian Kaulitzki/Science Photo Library/Getty Images W cukrzycy wszystkiemu winien jest defekt wydzielania lub działania insuliny.
Wszczepiana pod skórę na brzuchu tytanowa pompa wielkości zapałki. Przez pół roku dozuje lekarstwo.Intarcia Therapeutics Inc Wszczepiana pod skórę na brzuchu tytanowa pompa wielkości zapałki. Przez pół roku dozuje lekarstwo.

Artykuł w wersji audio

Czym jest cukrzyca – choroba, którą dotkniętych jest w Polsce ponad 2 mln osób? Mniej zorientowanym w meandrach medycyny jej nazwa kojarzy się na ogół z samym cukrem. Do zaburzeń nie dochodzi jednak wprost na skutek słodzenia herbaty lub obżerania się ciastkami z lukrem (choć jakaś zależność istnieje: cukier dostarczany w pożywieniu to kalorie, a ich nadmiar sprzyja tyciu i w konsekwencji ma wpływ na rozwój cukrzycy typu 2). Bezwzględnie wszystkiemu winien jest jednak defekt wydzielania lub działania insuliny.

Ten hormon produkowany przez trzustkę umożliwia glukozie przedostanie się z krwiobiegu do komórek, gdzie staje się ona paliwem napędzającym wszystkie procesy życiowe. Gdy insuliny jest zbyt mało, bo komórki trzustki są zniszczone, lub gdy na skutek otyłości potrzeba jej więcej, by mogła pełnić swoją rolę – zaczynają się problemy.

Ale współczesne spojrzenie na tę chorobę nie ogranicza się już do samych problemów z cukrem. – To jest zaburzenie regulacji metabolizmu, przemiany energii – rozszerza definicję cukrzycy prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Diabetologii z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Nie przejmowalibyśmy się wysokim poziomem cukru, gdyby nie wpływało to źle na inne narządy – dodaje prof. Maciej Małecki z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

U różnych pacjentów dominują różnego rodzaju zaburzenia: u jednych będzie bardziej brakowało insuliny, u innych będzie ona gorzej działać. Ale niekorzystne efekty w podobny sposób odbiją się na sercu, nerkach lub oczach. I w tym tkwi sedno cukrzycy, która podstępnie niszcząc naczynia krwionośne uszkadza wiele organów wewnętrznych.

– Gdyby zbyt duża ilość glukozy krążącej we krwi nie niszczyła śródbłonka naczyń, cukrzyca byłaby po prostu chorobą powodującą wzmożone oddawanie moczu i zakażenia dróg moczowych – mówi prof. Czupryniak. A tymczasem o istocie i dolegliwości tej choroby decydują powikłania naczyniowe, a konkretnie zmiany w ścianach drobnych i dużych tętnic. W jaki sposób za sprawą cukru dochodzi do tych zaburzeń?

Skutki nieleczenia cukrzycy

Na glukozę jako idealne źródło energii czekają zwłaszcza komórki mięśniowe, tłuszczowe i wątrobowe. Pośrednictwa insuliny nie wymagają natomiast wyścielające światło naczyń komórki śródbłonka i nerwy obwodowe. Dlatego gdy w surowicy krąży za dużo cukru, którego nie są w stanie wykorzystać inne tkanki, jego nadmiar bez trudu przechodzi do śródbłonka i neuronów. Te z kolei nie potrafią sobie poradzić z taką ilością nagromadzonej energii i, mówiąc kolokwialnie, zaczynają się nią krztusić. Pod ciężarem nadmiaru glukozy komórki degenerują się, obumierają i gładka ściana naczyń staje się porowata, co sprzyja tworzeniu zakrzepów, a w tym samym czasie przez drobne tętniczki zaczyna przeciekać osocze. W nerwach obwodowych dochodzi do podobnego kataklizmu.

Opieka diabetologiczna powinna być podporządkowana jednemu celowi: nie dopuścić do powikłań, które kończą się dla chorych zawałami serca, niewydolnością nerek, utratą wzroku, koniecznością odjęcia stopy wskutek zmian naczyniowych i neuropatii. Może zbyt dużym uproszczeniem byłoby nazwanie cukrzycy chorobą układu krążenia, ale w praktyce faktycznie się do tego sprowadza. Aż dwie trzecie zgonów wśród chorych jest spowodowanych powikłaniami sercowo-naczyniowymi.

– Ale często w kartach zgonu cukrzyca nie figuruje – przyznaje prof. Krzysztof Strojek, krajowy konsultant ds. diabetologii. – Umieszcza się w nich niewydolność serca lub zawał, choć jeśli pacjent chorował przez wiele lat na cukrzycę, to problemy z sercem pojawiły się w jej następstwie.

Nieleczona lub niewłaściwie kontrolowana cukrzyca skraca życie przeciętnie o sześć lat, ale w połączeniu z nadciśnieniem, paleniem papierosów, wysokim poziomem cholesterolu i miażdżycą długość życia jest średnio aż o 12 lat krótsza. Dlatego zdaniem wielu ekspertów idealny lek cukrzycowy powinien nie tylko wyrównywać poziom cukru, lecz również zmniejszać ryzyko śmierci wskutek zaburzeń w układzie krążenia. Ten cel udało się na razie osiągnąć tylko w przypadku jednego ze specyfików z nowej grupy medykamentów stosowanych w diabetologii, nazywanych flozynami. Po insulinach, metforminie, pochodnych sulfonylomocznika, inkretynach i gliptynach to nowa, obiecująca klasa leków. Pod warunkiem że kuracja będzie dobrze zaprojektowana i dostosowana do konkretnego pacjenta.

Odkąd okazało się, że dodanie jednej z flozyn (empagliflozyny) do standardowej terapii spowodowało redukcję śmiertelności u chorych z cukrzycą, obciążonych dużym ryzykiem incydentów sercowo-naczyniowych, powinni ją przyjmować niejako z urzędu wszyscy chorzy na cukrzycę po zawale serca. Nie wiadomo jeszcze, czy to samo można będzie powiedzieć o dwóch innych flozynach, gdyż badania w tym kierunku dopiero trwają.

Ale znaków zapytania jest więcej. – Okazuje się, że redukcja śmiertelności pod wpływem tej jednej flozyny prawdopodobnie nie ma w ogóle związku z obniżeniem poziomu cukru – mówi prof. Czupryniak, choć wcale nie jest tym rozczarowany. – To przecież jest inspirujące i frapujące, dlaczego tak się dzieje. Nadal wciąż dokładnie tego nie wiemy.

Korzystny wpływ na układ krążenia może się brać z kilku przyczyn: empagliflozyna stymuluje wydalanie sodu więc obniża ciśnienie; zmniejsza ilość krążącej krwi odciąża tym pracę serca; hamuje postępującą niewydolność nerek co również przekłada się na dłuższe życie. Z punktu widzenia chorych korzystne jest też to, że podczas kuracji flozynami więcej glukozy wydziela się do moczu. Co prawda przypomina to trochę gaszenie ogniska benzyną, bo przecież cukromocz to podstawowy objaw cukrzycy (zanim upowszechniły się pomiary glikemii w surowicy krwi, chorobę rozpoznawano wyłącznie na podstawie zawartości glukozy w moczu). Ale w tym wypadku to pozytywny efekt leczenia; oczywiście musi też być i minus: zwiększone ryzyko zakażeń narządów płciowych, co jest skutkiem ubocznym działania flozyn.

– Mamy w diabetologii już 11 grup leków – mówi prof. Leszek Czupryniak. – Mechanizm działania każdej z nich jest inny, co oznacza, że nie ma jednego uniwersalnie doskonałego preparatu.

Skuteczne leczenie cukrzycy

Można jednak coraz lepiej indywidualizować terapię, co przy leczeniu cukrzycy było zawsze warunkiem skuteczności. Od pewnego czasu uważa się również, że obniżanie poziomu cukrów powinno się zaczynać intensywnie od samego początku, czyli już od momentu rozpoznania choroby. – Nawet przy niewielkim wzroście glikemii należy stosować metforminę, a później szybko dokładać inne leki, by poziom glukozy był możliwie w normie – radzi nasz ekspert. Jakimi sposobami tę normę da się utrzymać przy pomocy leków doustnych lub insuliny to już nie ma znaczenia. Ważne co z kolei podkreśla prof. Małecki aby chorego chronić też przed niedocukrzeniami, gdyż wywierają równie niekorzystny wpływ na układ krążenia.

Stąd współczesne leczenie cukrzycy wymaga sporej precyzji, a od pacjenta cierpliwości i wiedzy na temat własnej choroby, by ją właściwie kontrolować i przez długie lata po prostu normalnie z nią żyć. W zależności od wyników tej samokontroli trzeba samemu modyfikować dawki insuliny, należy też nauczyć się przewidywać, jak organizm zareaguje na dodatkowy posiłek, wzmożoną aktywność fizyczną lub przyjmowane leki.

Edukacja w cukrzycy to od lat gwarancja dobrych efektów leczenia a więc odroczenia powikłań choć oczywiście i tak najważniejsze jest stosowanie się do zaleceń. Sprowadzają się do ścisłych wskazówek dietetycznych i regularnych wstrzyknięć insuliny lub łykania tabletek.

Niestety, brak systematyczności i częste nieprzestrzeganie diety to problemy leczenia cukrzycy na całym świecie. – Kuracja przynosi lepszy efekt, gdy chory widzi szybką poprawę – zauważa prof. Robert J. Chilton z University of Texas. – Np. normalizuje mu się ciśnienie krwi albo – jak w przypadku działania flozyn – traci wodę i gwałtownie chudnie. Kiedy efekty terapii odroczone są w czasie, trudniej przekonać ludzi do leczenia.

We współczesnej diabetologii pojawia się coraz więcej udogodnień, które pomagają pacjentom znosić trudy kuracji. Albo wręcz o niej zapomnieć. I nie chodzi tu już nawet o aplikacje instalowane w telefonach komórkowych, które przypominają o przyjmowaniu leków albo mają wbudowany glukometr analizujący wahania poziomu cukru (w ten sposób można ustalić bezpieczną kolejną dawkę insuliny). Codzienne pomiary można też wykonywać dzięki przyklejonemu na ramieniu wodoodpornemu sensorowi wielkości pięciozłotowej monety, do którego wystarczy przyłożyć niewielki czytnik przypominający glukometr. Bez kłucia palców, tradycyjnych pasków i bólu.

Skonstruowano już także wszczepiane pod skórę na brzuchu tytanowe pompy wielkości zapałki, które przez pół roku dozują lekarstwo i chory nie musi pamiętać, czy przyjął je o czasie. Technologia ITCA-650, wykorzystująca lek inkretynowy w takiej minipompie, czeka właśnie na zarejestrowanie w USA i Europie. Automatyczne podawanie leku na pewno poprawi przestrzeganie zaleceń uważają eksperci.

Opieka diabetologiczna w Polsce

W Polsce nie wszystkie standardowe kuracje przeciwcukrzycowe są refundowane, więc część pacjentów leczy się nie tym, czym powinni (albo co byłoby dla nich skuteczniejsze), lecz tym, na co ich stać. Na liście darmowych leków dla seniorów znalazły się co prawda długo działające analogi insuliny istotne z punktu widzenia osób starszych, które będą chronić przed niebezpiecznymi niedocukrzeniami. Jednak za wiele nowoczesnych leków doustnych nasi diabetycy muszą płacić pełną cenę z własnej kieszeni, a są to nieraz kwoty nawet kilkusetzłotowe.

Opieka diabetologiczna w Polsce wymaga przeorganizowania również w tym kierunku, aby odciążyć specjalistów i udzielać większego wsparcia chorym w podstawowej opiece zdrowotnej. I nie chodzi tu wcale o to, by dodatkowe obowiązki nakładać na i tak przeciążonych lekarzy rodzinnych, ale o stworzenie miejsc pracy dla pielęgniarek i doradców diabetologicznych, którzy zajęliby się tym, na co dziś muszą tracić czas lekarze – nauczaniem pacjentów posługiwania się glukometrami, przeliczania dawek insuliny, technik wstrzykiwania jej pod skórę. Podobnych zadań jest mnóstwo, a doświadczenie pokazuje, że bez tej edukacji leczenie chorych na cukrzycę daje dużo gorsze wyniki.

Polityka 42.2016 (3081) z dnia 11.10.2016; Nauka; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Słona zapłata za cukier"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Dekolonizacja Pacyfiku trwa. Jest nowe nowe państwo

20 lat po zakończeniu wojny domowej Bougainville 98 proc. uczestników referendum opowiedziało się za niepodległością. Na razie jednak trudno być optymistą, co do przyszłości tego niewielkiego kraju.

Dominik Sipiński
11.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną