Czego możemy się dowiedzieć z ludzkich włosów?

W kołtunach znaczeń
Fryzura za życia ozdabia lub szpeci, wyróżnia lub stygmatyzuje. Po śmierci można dzięki włosom dowiedzieć się, kim był zmarły i dlaczego umarł.
Znaleziona w 1999 r. na szczycie wulkanu Llullaillaco w Argentynie mumia 13-latki.
Natacha Pisarenko/AP/EAST NEWS

Znaleziona w 1999 r. na szczycie wulkanu Llullaillaco w Argentynie mumia 13-latki.

Plakietka wotywna przedstawiająca faraona Narmera chwytającego wroga za włosy.
Erich Lessing/EAST NEWS

Plakietka wotywna przedstawiająca faraona Narmera chwytającego wroga za włosy.

Czaszka człowieka z Østerby k. Szlezwiku z zachowanym warkoczem.
AKG/EAST NEWS

Czaszka człowieka z Østerby k. Szlezwiku z zachowanym warkoczem.

audio

AudioPolityka Agnieszka Krzemińska - W kołtunach znaczeń

Znaleziona w lipcu koło Salechardu na Syberii 35-letnia kobieta żyła 900 lat temu. Musiała cieszyć się szacunkiem, bo pochowano ją na cmentarzysku w Zelenym Jarze wśród samych mężczyzn i tak jak oni została owinięta w kokon z kory brzozowej, skór i pasów miedzianej blachy. W wiecznej zmarzlinie nastąpiła naturalna mumifikacja, a miedziana maska sprawiła, że do dziś widać jej regularne rysy, ładne zęby, długie rzęsy i gęste włosy. Archeolodzy liczą, że analiza DNA kości i badanie włosów kobiety więcej powiedzą o jej pochodzeniu, przyczynie śmierci i ostatnich tygodniach życia.

Dzielenie na czworo

Zazwyczaj taką obdukcję zaczyna się od oceny kształtu fryzury i badania włosów na obecność pasożytów (wszy były zmorą ludzi w przeszłości, a gnidy znajdowane są nawet we włosach najzamożniejszych Egipcjan). Potem włosy – wytwór ludzkiego naskórka zbudowany z białka o nazwie keratyna – trafiają pod mikroskop. Analiza pierwiastkowa wykrywa niedobory lub nadmiar mikroelementów i metali, to pozwala ustalić, jak dana osoba się odżywiała, ale też czym się zajmowała. Badając kolejne odcinki włosa, można powiedzieć, jak długo przed śmiercią zmarły nadużywał alkoholu albo przyjmował rtęć czy arszenik, którymi swego czasu leczono m.in. kiłę i robaczycę.

Po śmierci zmarłej nagle w 1450 r. pięknej Agnés Sorel krążyły plotki, że została otruta. Badacze sprawdzili to, badając jasne włosy faworyty francuskiego króla Karola VII. Okazało się, że w środkowej części mają spore ilości rtęci, którą zapewne leczono ją na robaczycę. Ilość metalu w korzeniach włosów była jednak tak ogromna, że trudno ją uznać za dawkę terapeutyczną, co oznacza, że kochanka króla zmarła na skutek zatrucia rtęcią. Czy ktoś jej ją podał, czy sama ją zażyła, pozostanie jednak tajemnicą.

Podobnie sprawdzono, czy ktoś nie podał arszeniku Napoleonowi Bonaparte. Podejrzenie wzięło się stąd, że ekshumowane w 1840 r. zwłoki były dobrze zachowane, a trucizna ma właściwości konserwujące. W 2001 r. zbadano odcięty zaraz po śmierci pukiel włosów Napoleona. Poziom arszeniku był w nim w pewnych okresach życia wodza podwyższony (od 7 do 38 razy), więc albo przyjmował go jako lekarstwo, albo był w pomadzie do włosów, jednak w tym przypadku nic nie wskazuje, by przedawkowanie było bezpośrednią przyczyną śmierci.

Wielce pomocne okazały się splecione w dziesiątki warkoczyków włosy La Donicelli (Panny), jak nazwano 13-latkę, której mumię znaleziono w 1999 r. na szczycie wulkanu Llullaillaco w Argentynie. Wraz z dwójką młodszych dzieci złożono ją 500 lat temu w ofierze w ramach inkaskiej ceremonii przebłagalnej capacocha. Dziewczynka wygląda, jakby spokojnie zasnęła, w czym pomogły jej liście koki, które żuła, zamarzając. Badania włosów wykazały, że La Donicella pochodziła z ubogiego domu, ale gdy na rok przed śmiercią została wybrana (zapewne ze względu na urodę) na ofiarę, zaczęto ją dobrze karmić kukurydzą i mięsem, poić piwem i podawać kokę, zapewne po to, by zapomniała, jaki czeka ją los. Tuż przed śmiercią ilość używek wzrosła. Z badań włosów dwójki pochowanych z nią kilkulatków wynika, że im nie podawano narkotyków, być może dlatego, że były mniej świadome.

Włochate skojarzenia

Kwestia pielęgnacji włosów żywo interesowała mieszkańców basenu Morza Śródziemnego, o czym świadczy istnienie zawodu fryzjera i balwierza, mikstury i zaklęcia na porost włosów oraz próby tuszowania łysiny tupecikami, treskami i perukami. W Grecji powstał nawet traktat „Pochwała włosów” Diona Chryzostoma (40–115), który doczekał się trzy wieki później prześmiewczej odpowiedzi Synezjusza z Cyreny „Pochwała łysiny”, przekonującej, że głowy mędrca włos się nie trzyma. Ale i później długa lista przydomków – Czarny (Zawisza), Łysy (Wacław), Pięknowłosy (Harald), Kędzierzawy (Bolesław), Brodaty (Henryk) – dowodzi, że rzucające się w oczy owłosienie było istotnym wyznacznikiem oceny.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną