Czy na twarzy naprawdę są wypisane nasze choroby?
Za potwierdzenie ludowej prawdy – iż choroba wypisana jest na twarzy – wzięli się poważni naukowcy i opublikowali wyniki badań, w których to udowodniają.
Naukowcy wykonali zdjęcia twarz 16 ochotnikom rasy kaukaskiej.
Yuvraj Singh/Unsplash

Naukowcy wykonali zdjęcia twarz 16 ochotnikom rasy kaukaskiej.

Trudno polemizować z oczywistą prawdą, że twarz jest zwierciadłem naszego zdrowia, w którym może odbijać się wiele zaburzeń. Takich chociażby jak problemy z wątrobą lub pęcherzykiem żółciowym (cera może być wtedy zażółcona), niedokrwistością i niedoborem żelaza (jest blada) albo nadczynnością tarczycy (zaczerwieniona). Podkrążone oczy bywają objawem niewydolności nerek, przekrwione gałki oczne mogą naprowadzać na kłopoty naczyniowe, a pęknięte kąciki ust – na niedostatek niektórych witamin (zwłaszcza z grupy B).

Skóra to odbicie kondycji psychicznej i stanu zdrowia

To oczywiście są uproszczenia i nie zawsze należy wyciągać z samodzielnych obserwacji twarzy lub dekoltu zbyt pochopne wnioski. Powinniśmy jednak zdawać sobie sprawę, że po wyglądzie skóry nie tylko można poznać oznaki starzenia, kierując się liczbą widocznych zmarszczek. Przez naskórek organizm kontaktuje się z otoczeniem, dzięki swojej warstwowej budowie chroni nas przed światem zewnętrznym, reguluje również odporność ustroju. Na pierwszy rzut oka to gładka powłoka, ale w rzeczywistości bywa odbiciem kondycji psychicznej i stanu zdrowia.

Do tej pory mówiono o tym trochę z przymrużeniem oka w kontekście patofizjonomiki – dziedziny promowanej przez entuzjastów medycyny naturalnej, którzy rzekomo potrafią z twarzy lub oczu wyczytać najpoważniejsze choroby. Ich nauka nie jest jednak warta polecenia, bo takie diagnozy stawiane przez domorosłych medyków obarczone są niestety całą masą błędów (o czym niestety opinia publiczna już się nie dowiaduje, gdyż ci, którzy na tych pomyłkach najwięcej tracą, wcale się tym nie chwalą).

Teraz jednak za potwierdzenie ludowej prawdy – iż choroba wypisana jest na twarzy – wzięli się poważni naukowcy i opublikowali wyniki badań, w których to udowodniają. Można o tym przeczytać w internetowym wydaniu magazynu „Science”, które odwołuje się do tychże badań opisanych w piśmie „Proceedings of Royal Society B” (sztandarowego wydawnictwa brytyjskich środowisk badawczych z zakresu biologii, przyjmującego oryginalne artykuły i recenzje o wybitnym znaczeniu naukowym i ogólnym zainteresowaniu).

Otóż naukowcy wykonali zdjęcia twarz 16 ochotnikom rasy kaukaskiej kilka godzin po wstrzyknięciu im placebo lub zawiesiny bakterii, które spowodowały, że ludzie ci poczuli się chorzy, a ich układ odpornościowy zareagował tak, jak zawsze odpowiada w obliczu infekcji. Następnie pokazali te zdjęcia 62 osobom, które miały ocenić wygląd twarzy i w ciągu 5 sekund zidentyfikować je jako „chore” lub „zdrowe”. Udało się to w przypadku 81 proc. Badacze postanowili więc sprawdzić, co takiego zdradza w naszych twarzach, że czujemy się źle? W tym celu poproszono kolejnych 60 osób o ocenę, jak wyglądały chore i zmęczone osoby na zdjęciach oraz w jakim stopniu każda cecha – blada skóra i usta, opadające powieki i kąciki ust, widoczna opuchlizna, zaczerwienione oczy – zdradzały początek infekcji. Udało się w ten sposób ustalić, że blada cera i opadające powieki to główne zwiastuny choroby.

Można dyskutować, czy badania tego typu są z kategorii poważnych i wiarygodnych. Jakie przynoszą korzyści? Widać jednak, że nawet magia i ludowa praktyka są w stanie zainspirować naukowców. A my mamy prawo uważać, że patrząc sobie prosto w oczy, stajemy się po trosze lekarzami.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną