Hernando bibliofil

Kolumb bibliofil
Pięćset lat temu pewien człowiek postanowił kupić i skatalogować wszystkie książki i mapy, jakie wydrukowano na świecie. Był synem odkrywcy Ameryki. Miał na imię Hernando.
To, co przetrwało z kolekcji Hernando Kolumba, zgromadzono w Biblioteka Colombina w Sewilli.
Werner Hinz/Alamy Stock Photo/BEW

To, co przetrwało z kolekcji Hernando Kolumba, zgromadzono w Biblioteka Colombina w Sewilli.

Hernando Kolumb (1488-1539), drugi syn Krzysztofa, zgromadził tysiące książek i map.
EAST NEWS

Hernando Kolumb (1488-1539), drugi syn Krzysztofa, zgromadził tysiące książek i map.

Grobowiec Hernando Kolumba w katedrze w Sewilli.
Juanma Aparicio/Alamy Stock Photo/BEW

Grobowiec Hernando Kolumba w katedrze w Sewilli.

Testament Hernando Kolumba, w którym napisał m.in., że chciałby, żeby jego biblioteka trwała wiecznie (Główne Archiwum Indii w Sewilli).
EAST NEWS

Testament Hernando Kolumba, w którym napisał m.in., że chciałby, żeby jego biblioteka trwała wiecznie (Główne Archiwum Indii w Sewilli).

audio

AudioPolityka Andrzej Hołdys - Kolumb bibliofil

Rok 1524. Trwa szalona epoka odkryć geograficznych. 30 lat po podpisaniu słynnego traktatu w Tordesillas, w którym Kastylia (Hiszpania) i Portugalia podzieliły się strefami wpływów w Nowym Świecie, przychodzi czas na wyznaczenie podobnej linii demarkacyjnej po drugiej stronie globu. Powodem są Moluki, czyli Wyspy Korzenne, wchodzące w skład rozległego Archipelagu Malajskiego.

Odnaleźli je Portugalczycy. Natychmiast zaczęli dowodzić, że ta „skarbnica wszystkich przypraw” należy się właśnie im, jako że leży po ich stronie linii wyznaczonej przez traktat. Jednak parę lat później sekretną drogę do Wysp odkrył, płynąc z przeciwnej strony, Ferdynand Magellan, także Portugalczyk, tyle że wysłany przez hiszpańskiego króla. Wtedy również Hiszpania stwierdziła, że Moluki znajdują się po jej stronie linii granicznej. Zamiast przyprawami, zapachniało wojną.

Obie strony idą jednak po rozum do głowy. Hiszpański król Karol I i portugalski władca Jan III postanawiają, że o wpływach na świecie rozstrzygną nie armaty, ale nauka i wiedza geograficzna. Do hiszpańskiego miasta Badajoz, tuż przy granicy z Portugalią, przybywają więc astronomowie, kartografowie, matematycy i nawigatorzy reprezentujący oba kraje. Mają podzielić Ziemię na dwie równe połowy, żeby Portugalia wzięła sobie wschodnią, a Hiszpania – zachodnią.

W hiszpańskiej delegacji jest Juan Elcano, który po śmierci Magellana na Filipinach doprowadził do Europy jedyny statek ocalały z pierwszej wyprawy dookoła świata. Hiszpańskiego króla reprezentują także m.in. Juan Vespucio, bratanek słynnego Americo Vespuciego, którego imieniem nazwano nowo odkryte kontynenty, oraz Sebastian Cabot, syn innego wielkiego odkrywcy i żeglarza Johna Cabota. Do Badajoz przyjeżdża jednak jeszcze jeden przedstawiciel kolejnego pokolenia gwiazd kartografii i nawigacji: Hernando Kolumb (hiszp. Colón), młodszy syn Krzysztofa Kolumba. W przeciwieństwie do ojca nie przepada za morzami, za to – tak jak on – kocha mapy, a jeszcze bardziej – książki opisujące odległe krainy.

Członkowie zespołu, który do historii przeszedł jako „junta de Badajoz”, nie zdołali wyznaczyć przebiegu południka przecinającego świat na pół i w końcu uczynili to sami władcy, podpisując w 1529 r. traktat w Saragossie. Jednak podczas konferencji Hernando szybko zyskał sławę człowieka mającego całą ówczesną wiedzę geograficzną w małym palcu. Jej źródłem była gigantyczna na owe czasy biblioteka map, rycin i inkunabułów, którą syn Kolumba zaczął tworzyć dekadę wcześniej.

Prolog: namiętność

Hernando miał jedno marzenie: chciał zgromadzić pod jednym dachem wszystkie książki, jakie ukazały się na świecie. Zaraz po zakończonej niepowodzeniem konferencji w Badajoz powrócił do Sewilli, aby rozpocząć budowę domu, który wedle jego planów miał stać się największą biblioteką ówczesnej Europy. Był w niej tak rozmiłowany, że – jak przyznał w testamencie spisanym kilka lat przed śmiercią – „nigdy się nie ożenił, ponieważ kobieta nie dałaby mu tego, co dały mu książki”.

Hernando był nieślubnym synem sławnego żeglarza. Miał osiemnaście lat, gdy w 1506 r. jego ojciec zmarł. Zdążył z nim jeszcze popłynąć do Ameryki. Była to czwarta, ostatnia wyprawa odkrywcy tego kontynentu. Zakończyła się całkowitą klapą. Krzysztofowi Kolumbowi i jego ludziom nie udało się znaleźć przejścia z Morza Karaibskiego na Pacyfik, na dodatek stracili wszystkie okręty i spędzili przymusowo wiele miesięcy na Jamajce, czekając na pomoc. Do Hiszpanii wrócili po ponad dwóch latach.

Krzysztof był ciężko chory, a Hernando na całe życie zrażony do takich przygód. Dlatego m.in. wolał mapy i książki. Ojciec to zresztą docenił, jemu właśnie, a nie starszemu synowi Diego, przekazując w spadku całą swoją bibliotekę zawierającą wiele cennych map i ksiąg podróżniczych. Kolumb senior był ich namiętnym zbieraczem i czytelnikiem. W jego bibliotece znajdowało się włoskie tłumaczenie „Historii naturalnej” Pliniusza Starszego wydane drukiem w Wenecji w 1489 r. Był tam również egzemplarz popularnego wówczas dzieła geograficzno-historycznego „Historia rerum ubique gestarum” autorstwa papieża Piusa II, także wydrukowany w Wenecji. Kolumb ojciec zaczytywał się też w „Opisaniu świata” Marco Polo wydrukowanym w Holandii w 1483 r. oraz w niezwykłym dziele kosmograficznym „Imago mundi” napisanym przez kardynała Pierre’a d’Ailly.

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną