Niebezpieczne umartwianie nosa

Mieć nosa do nosa
Ludzki nos skrywa wiele tajemnic. Jeśli ktoś ich nie zna, może sobie poważnie zaszkodzić.
Piękny nos Sabiny Poppei, cesarzowej rzymskiej, żony Nerona. Płótno powstało między 1550 a 1560 rokiem. Autor nieznany z tzw. Szkoły Fontainebleau.
De Agostini/Getty Images

Piękny nos Sabiny Poppei, cesarzowej rzymskiej, żony Nerona. Płótno powstało między 1550 a 1560 rokiem. Autor nieznany z tzw. Szkoły Fontainebleau.

Instalacja artystyczna w Fontannie Medyceuszy w Ogrodzie Luksemburskim w Paryżu.
lienyuan lee/Wikipedia

Instalacja artystyczna w Fontannie Medyceuszy w Ogrodzie Luksemburskim w Paryżu.

audio

AudioPolityka Paweł Walewski - Mieć nos do nosa

Prof. Antoni Krzeski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego 20 lat temu zabrał się za pisanie podręcznika o zapaleniu zatok przynosowych. Pierwsza w Polsce książka na ten temat ukazała się bowiem w 1936 r. i od tamtej pory nikt niczego podobnego nie opublikował. Podczas wertowania angielskiej literatury naukowiec ze zdumieniem odkrył, że w skład małżowin nosowych wchodzą „erectile tissues”.

Tkanka erekcyjna w nosie? Przez trzy dni zastanawiałem się, jakiego określenia użyć w języku polskim – wspomina. Przekopał biblioteki w poszukiwaniu innych odniesień i w końcu zdecydował się na określenie „sploty jamiste”. – Nikt tego z budową penisa skojarzyć już nie mógł.

A jednak podczas wykładu z okazji swojego jubileuszu 40-lecia pracy zawodowej, wygłoszonego na zjeździe Polskiego Towarzystwa Otorynolaryngologów, właśnie zdjęciami genitaliów w stanie wzwodu postanowił zilustrować to, co człowiek ma również w nosie (także damskim). „Nos, podobnie jak prącie lub łechtaczka jest narządem zmysłowym – mówił. – Nawet bardziej, bo przecież jest wrażliwy na zapachy. W błonie śluzowej małżowin są identyczne ciała jamiste. To stąd się bierze honeymoon nose, czyli zjawisko nosa miesiąca miodowego”.

Doświadcza go ponoć większość ludzi, ale niewielu łączy krótkotrwałe przytkanie nozdrzy ze stymulacją seksualną. Jest to zaś dowód – powiada prof. Krzeski – jak podobną rolę odgrywają ciała jamiste w tych zgoła odmiennych narządach: w członku wypełniają się krwią, aby penis mógł zesztywnieć, w nosie efektem jest zwiększenie objętości małżowin, co blokuje swobodny przepływ powietrza.

W każdej – mówiąc kolokwialnie – dziurce nosa są trzy małżowiny: dolna, środkowa i górna. Błona śluzowa – zwłaszcza w dolnej – to jest struktura dynamiczna, która zmienia swoją objętość w zależności od ilości napływającej krwi. – To proces fizjologiczny i praktycznie go nie odczuwamy – dodaje prof. Krzeski. – Nos funkcjonuje w rytmie cyklicznym: co 6–8 godzin błona śluzowa w prawej lub lewej jamie nosa ulega przekrwieniu. Nabrzmiałe w niej ciała jamiste blokują drożność po tej stronie.

Jednocześnie po stronie przeciwnej błona śluzowa ulega obkurczeniu i drożność po tej stronie zostaje przywrócona. Nieświadomie oddychamy więc naprzemiennie jedną dziurką. Sprawność funkcjonowania małżowin ma olbrzymie znaczenie dla prawidłowego oddychania i zdrowia. Tymczasem ostatnio rozwinęła się moda na umartwianie, czyli zabiegi korygujące przerośnięte małżowiny nosowe dolne, będące – zdaniem wielu laryngologów – główną przyczyną skarg pacjentów na przewlekle zatkany nos.

Tajemnica mody

To jakaś plaga – mówi dr Zbigniew Świerczyński, specjalista otolaryngologii z Bielska-Białej. Szacuje się, że krótkie zabiegi ambulatoryjne mające na celu umartwianie małżowin dolnych są obecnie, po operacjach przegrody nosa, drugą co do częstości procedurą wykonywaną w laryngologii. Modę na te zabiegi w pewnym stopniu wykreowały firmy produkujące sprzęt medyczny. Wymyślono lasery np. do wypalania zmian na skórze, to dlaczego nie dorobić końcówek, za pomocą których laryngolodzy mogliby szybko odtykać niedrożne nosy, wypalając w nich małżowiny?

Lekarze gotowi umartwiać pacjentom małżowiny nosowe zapominają, że obecne są w nich również ważne receptory czuciowe włókien nerwowych. Odbierają one sygnały nie tylko ucisku i bólu, ale też pH(kwasowości) i temperatury. – Receptory TRPM-8 ulegają aktywacji w wyniku ochłodzenia błony śluzowej nosa przez wdychane powietrze, a informacja ta, pośrednio o drożności nosa, jest następnie przekazywana do mózgu – tłumaczy prof. Krzeski. – Jest to tzw. cool message, dzięki któremu odczuwamy prawidłową drożność i czujemy się komfortowo.

Receptory te są również wrażliwe na mentol i to wyjaśnia, dlaczego dodawany bywa do preparatów na katar – po prostu daje wrażenie odetkanego nosa poprzez pobudzenie TRPM-8. Co więcej, to właśnie małżowina nosowa dolna ze swoimi ciałami jamistymi i unerwieniem odpowiada m.in. za tzw. odruchy nosowo-wentylacyjne. Od prawidłowo zachowanych cykli nosowych zależy oporność wdechowa, co z kolei wpływa na sprawność pęcherzyków płucnych. – Cała małżowina nosowa dolna reguluje przepływ powietrza przez nos, więc po jej usunięciu zaczyna się u wielu pacjentów dramat – komentuje prof. Krzeski. – A zmiany po takim zabiegu są nieodwracalne – dodaje dr Świerczyński.

Tajemnica pustki

Przerost małżowiny nosowej dolnej często jest stwierdzany przez lekarzy wyłącznie na podstawie badania za pomocą tradycyjnego wziernika, a więc „na oko”. Nie idzie za tym rozpoznanie histologiczne, choć jeśli rzeczywiście u pacjenta miałoby dojść do takiego przerostu, to w badaniu pod mikroskopem powinny być widoczne powiększone komórki lub zwiększona ich liczba. Na opisach radiologicznych jam nosa widnieje czasami sformułowanie o przeroście małżowin dolnych, ale może ono być mylące, gdyż radiolog nie ma przecież informacji, w jakiej fazie cyklu nosowego była małżowina w trakcie badania.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną