Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Nauka

Odejście heretyka

Freeman Dyson: wielki wizjoner opuścił Ziemię

„Będę szczęśliwy, kiedy wkrótce sobie odejdę”. „Będę szczęśliwy, kiedy wkrótce sobie odejdę”. Karol Jałochowski / Polityka
Jestem opętany przyszłością – zwykł mawiać Freeman Dyson, wybitny naukowiec, ostatni wielki wizjoner ludzkości. Właśnie opuścił Ziemię.
Freeman DysonKarol Jałochowski/Polityka Freeman Dyson

Był uczonym bez doktoratu i intelektualistą uniwersalnym. Futurystą romantycznym. Najsłynniejszym heretykiem świata nauki. Postacią na tyle osobną, że – trzeba to powiedzieć, jakkolwiek brzmi – musiał na Ziemię przybyć z odległych, bardziej zaawansowanych w rozwoju regionów wszechświata. Wyjaśniał niestrudzenie, że nasza przygoda w kosmosie dopiero się zaczyna. Podpowiadał, jak tego nie schrzanić.

Przeżył niemal wiek, większość w Princeton. Codziennie pojawiał się w swoim małym gabinecie na pierwszym piętrze Institute for Advanced Study. Mówił:

Wspaniałomyślnie pozwalają mi tu bywać. I pozwalają jeść w tutejszej stołówce, gdzie mam okazję spotykać młodych ludzi. Kiedyś w tej samej stołówce mijał Alberta Einsteina.

Miałem przyjemność rozmawiać z Freemanem Dysonem kilka razy. Z fragmentów wypowiedzi (wielu jeszcze niepublikowanych) oraz fragmentów esejów jego autorstwa składa się poniższy portret.

Pasja

Pierwsze ziemskie wspomnienie Dysona to zaćmienie Słońca, w Anglii, w roku 1927. – Mieszkaliśmy w Winchester. Żeby zobaczyć całkowite zaćmienie, musielibyśmy wyruszyć do Yorkshire, prawie 200 mil na północ. Zapytałem ojca, czy mógłby nas tam zawieźć. Powiedział, że nie. Bardzo byłem na niego zły. Pamiętam, że zapytałem, kiedy będzie następne takie zaćmienie. W 1999, usłyszałem. Policzyłem szybko, że musiałbym czekać 72 lata. I zrobiłem się jeszcze bardziej zły. Miałem wtedy 3,5 roku.

Mały Dyson bardzo chciał mówić „językiem Einsteina”. Tak bardzo, że w końcu, kiedy był już nastolatkiem, jego rodzice zaczęli się tym martwić. Zapamiętał, jak ojciec błagał go zimą 1938 r., żeby choć na parę godzin przestał liczyć i pomógł mu przy naprawie grobli: „Jego usilne prośby uczyniły mnie jeszcze bardziej upartym.

Polityka 12.2020 (3253) z dnia 17.03.2020; Nauka; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Odejście heretyka"
Reklama