Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Biebrza się odrodzi? Mimo pożaru mamy kilka dobrych wiadomości

Akcja gaszenia pożaru tysięcy hektarów lak, torfowisk i lasów w Biebrzańskim Parku Narodowym Akcja gaszenia pożaru tysięcy hektarów lak, torfowisk i lasów w Biebrzańskim Parku Narodowym Grzegorz Dąbrowski / Agencja Gazeta
Pożar nad Biebrzą jest wielki i katastrofalny, pogorzelisko robi przejmujące wrażenie, część ekosystemu pewnie się zdegeneruje. Nie zapominając o tym, uchwyćmy się pocieszeń dostarczanych przez specjalistów od bagien.

Nad Biebrzą zaczęło się palić w najbardziej przetworzonych przez człowieka, zmeliorowanych fragmentach parku narodowego. Eksperci podpowiadają, że nawet na naturalnych bagnach o tej porze roku pożary mają prawo się zdarzyć. Tym razem doszło do zaprószenia ognia przy wypalaniu traw, czyli z winy człowieka, a nie np. przez uderzenie pioruna.

Czytaj też: Czy jesteśmy skazani na susze i pustynnienie?

Pali się na powierzchni

Na bagnach wiosną ma się co palić – jest tam sporo zeszłorocznych roślin, wszystko suche jak wiór. I nawet gdy są rozlewiska, czyli po prostu trwa wiosenna powódź, to suche kawałki roślin, choćby te na wyniesieniach terenu, mogą się zapalić. Tyle że płoną na odseparowanych otwartą wodą powierzchniach. W tym roku po bezśnieżnej zimie i bezdeszczowym marcu nad Biebrzą rozlewisk brak. Niekrępowany ogień szedł więc pasem szerokości kilometrów i zatrzymywał się np. dopiero na korycie rzeki.

Pożar wciąż wygląda na „powierzchniowy”. Paradoksalnie języki ognia czy złowieszcza nocna łuna to jeszcze nie jest najgorsza wiadomość. To znak, że palą się trzciny, turzyce i wszystko, co rośnie na powierzchni, a nie pokłady torfu. Po kilku dniach pożogi przybyło w kraju osób, które wiedzą już, że przesuszony torf, zwłaszcza tzw. mursz, może tlić się miesiącami i jest w zasadzie nie do ugaszenia bez naturalnego zalewu. A tlący się torf to sygnał, że bagno ma się fatalnie i przestaje nim być.

Czytaj też: Węgiel i ropa – paliwa dla biednych

Ekosystem nad Biebrzą sobie poradzi?

Owszem, ucierpiały zwierzęta, ale wiele z nich założy gniazda ponownie. W strategię życia zwłaszcza ptaków gnieżdżących się na ziemi wpisane są regularne straty lęgów, zawsze może je np. splądrować drapieżnik. Sporo z tych ptaków żyje długo, kilkanaście lat i więcej, zatem jeśli nie uda im się doczekać młodych w tym roku, to zbiorą siły i spróbują ponownie w następnych sezonach. Na dodatek szereg gatunków, zwłaszcza małych owadożerców, wciąż nie przyleciało z tzw. ciepłych krajów.

Teraz dolina Biebrzy pokaże werwę swojego ekosystemu. Za kilka–kilkanaście tygodni w wielu miejscach na pierwszy rzut oka nie będzie śladu po spaleniźnie i popiele. Zadziała reguła, że największą żywotność wykażą najbardziej naturalne ekosystemy, najlepiej poradzą sobie niezmeliorowane fragmenty bagien i niesadzone ludzką ręką lasy.

Czytaj też: Na Evereście rośnie trawa. Nie ma się z czego cieszyć

Zostawmy dzikie rzeki

Wreszcie pospolite ruszenie wsparcia dla akcji gaśniczej, zbiórka i wrażliwość, z jaką odebrano sam pożar, sugerują, że moglibyśmy w Polsce spróbować przemyśleć nasze podejście do rzek. Przyrodnicy donoszą o cudach dziejących się w meliorowanej od XVIII w., ale teraz lekko zaniedbanej dolinie Noteci, która punktowo zaczyna przypominać dziką rzekę, a nie prosty jak strzała rów melioracyjny.

W stanie niezmienionym pozostały nam niedobitki dawnych nadrzecznych bagien, a w dużej skali – jedna Biebrza, dlatego tak bardzo jej szkoda. Ale nawet przesuszone torfowiska nadają się do regeneracji. Na początek trzeba zablokować spływ wody, w czym doskonale sprawdzają się bobry, a później poczekać niestety co najmniej dziesiątki i setki lat, by natura wracała na swoje. Nie brak dowodów, także o charakterze ekonomicznym, że naturalne doliny rzeczne znacznie lepiej magazynują wodę niż sztuczne zbiorniki, sprawnie pochłaniają węgiel z atmosfery i pomagają chłodzić klimat. Nie ma sensu ich niszczyć – lepiej odtwarzać.

Czytaj też: Kolejki po wodę (z powietrza)

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Apartamentowce na skażonej ziemi. Ludzie chcą tu mieszkać, a nie powinni

Jak to możliwe, że na skażonych gruntach powstają budynki mieszkalne?

Ryszarda Socha
22.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną