Nauka

Nobel z medycyny za odkrycie HCV. Czy w Polsce coś zmieni?

Czy Nobel z medycyny 2020 zmieni w Polsce strategię walki z HCV?

. . tonodiaz / PantherMedia
Bez strategii nie ma co myśleć o skutecznej kontroli przewlekłych zapaleń wątroby wywołanych wirusem HCV. A takiej strategii w Polsce brakuje. Czy Nobel za odkrycie HCV zmieni to podejście?

Tegoroczna uroczystość obwieszczenia światu, kto został laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii, odbyła się w cieniu pandemii. Co prawda Komitet Noblowski odpowiedzialny akurat za wskazanie tego laureata zza okien Instytutu Karolinska w Sztokholmie nie widzi tych samych skutków epidemii, której doświadczają mieszkańcy Indii, Brazylii czy nawet niektórych regionów Stanów Zjednoczonych lub Europy, ale na giełdzie tematów, które rozpatrywano tuż przed terminem ogłoszenia dzisiejszego zwycięzcy, covid-19 również się pojawiał.

Decyzja jest jednak inna. W tym roku zaszczytną nagrodą podzielą się naukowcy zajmujący się co prawda wirusologią, ale zupełnie innym zarazkiem niż SARS-CoV-2 (choć również należącym do rodziny wirusów RNA). Nagroda trafia w ręce trzech odkrywców wirusa C zapalenia wątroby: Amerykanów Harveya J. Altera i Charlesa M. Rice’a oraz Brytyjczyka Michaela Houghtona.

Jak można przeczytać w uzasadnieniu: „Przed 1988 r., zanim doszło do odkrycia HCV, poznanie innych wirusów – zapalenia wątroby typu A i B – było krytycznym krokiem naprzód, ale większość przypadków zapalenia wątroby przenoszonego przez krew pozostawała niewyjaśniona. Odkrycie tegorocznych laureatów ujawniło przyczynę tych innych przypadków przewlekłego zapalenia wątroby, umożliwiło badanie krwi pod tym kątem i doprowadziło do wynalezienia nowych leków, które uratowały miliony chorych”.

Czytaj także: Przełom w walce z wirusem HCV

Co dało odkrycie tegorocznych noblistów

W ostatnich latach laureatami Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii są naukowcy, których prace pozostają w ścisłym związku z praktyką kliniczną i najpilniejszymi potrzebami pacjentów. Tegoroczny wybór jest tego potwierdzeniem.

Zapalenie wątroby wywołane wirusem, którego odkrywcami są dzisiejsi laureaci, pozostaje na całym świecie olbrzymim problemem zdrowia publicznego. Jednak jest to problem, który przy odrobinie dobrej woli będzie można wkrótce pokonać.

Gdyby nie sukces trójki noblistów, miliony chorych nadal by umierały. Umożliwił on stworzenie dość prostych testów wykrywających WZW C we krwi (np. u jej honorowych dawców), co skutecznie powstrzymuje przed podawaniem jej innym nieświadomym pacjentom, co zdarzało się niemal na co dzień jeszcze w latach 80. i na początku lat 90. XX w.

Bez przełomowego odkrycia wirusa C zapalenia wątroby nie rozpoczęłyby się również zaawansowane prace nad nowymi terapiami. Na te najskuteczniejsze trzeba było czekać aż do 2015 r., ale sukces jest tak wielki, że dzięki obecnym metodom terapeutycznym epidemia WZW C może być w ciągu najbliższych lat skutecznie opanowana.

Zaledwie kilkanaście lat temu wydawało się to nieprawdopodobne, bo inaczej niż w przypadku WZW B nie udało się stworzyć efektywnej szczepionki przeciw wirusowi typu C. W tym miejscu warto dodać, że odkrywca wirusa B prof. Baruch S. Blumberg również zdobył za swój wyczyn Nobla w 1976 r. (wirusa B zidentyfikował już w 1967 r.).

Jak zakaża wirus C

W Polsce liczbę zakażonych WZW C szacuje się aż na 150 tys. Spośród nich 86 proc. (czyli ok. 120 tys. osób) niestety nie wie o tym, że ta podstępna choroba zakaźna niszczy im wątrobę, prowadząc do marskości i raka. Ponieważ wirus przenosi się w zasadzie tylko przez krew (o wiele rzadziej, choć również, podczas kontaktów seksualnych), w największym niebezpieczeństwie są ludzie narażający się na kontakt z zakażoną krwią pozostawioną na niejałowych igłach, rękawiczkach, źle wysterylizowanym sprzęcie medycznym lub wykorzystywanym w salonach tatuażu, u kosmetyczek itp.

Do infekcji dochodzi wyłącznie wtedy, gdy zarazek przez drobne skaleczenie lub otarcie naskórka dostanie się do krwiobiegu. Nie może się to zdarzyć podczas codziennych kontaktów, o ile domownicy nie stosują wspólnych szczoteczek do zębów, maszynek do golenia ani akcesoriów do manicure.

Czytaj także: Choroba brudnego sumienia

W rodzinach, w których ktoś żyje z HCV i jest tego świadom, podstawowe standardy higieniczne są restrykcyjnie przestrzegane. Ale tam, gdzie infekcja tli się skrycie (przez wiele lat nie daje żadnych objawów) i nikt się jej nie spodziewa, może być różnie.

Dlaczego Polska przegrywa z wirusem C

Polska na tle innych krajów wypada w walce z przyrostem nowych zakażeń wirusowych zapaleń wątroby bardzo słabo. W innych państwach już dawno zabrano się za eliminację zakażeń HCV poprzez ogólnokrajowe strategie i masowe programy wykrywania osób zakażonych, ponieważ jest to jedna z nielicznych chorób przewlekłych, jaką rzeczywiście da się już w pełni wyleczyć i warto się tej terapii poddać we wczesnej fazie, a nie wtedy, kiedy wątroba jest już marska i trzeba ją usunąć.

Wspomniane 86 proc. zakażonych, którzy dotąd nie otrzymali terapii, nie ma w Polsce postawionego rozpoznania – zwyczajnie o tym nie wie, ponieważ Narodowy Fundusz Zdrowia, korzystając z obojętności Ministerstwa Zdrowia, nie refunduje prostego testu wykrywającego HCV w podstawowej opiece zdrowotnej. A jeśli badania nie ma w ofercie lekarza rodzinnego, rzadko który pacjent sam wpadnie na to, by zrobić je prywatnie.

Światowa Organizacja Zdrowia dała krajom czas na wyeliminowanie zakażeń HCV do 2030 r. – W Polsce mamy dokładnie wyliczone, że gdybyśmy co rok leczyli 12–13 tys. zdiagnozowanych chorych, to ten cel udałoby się zrealizować – mówił w artykule „Recepta na wysokie C” prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. I ostrzegał: – Ale żeby leczyć taką liczbę, co jest możliwe, bo w ramach programu lekowego szło to do wybuchu epidemii covid-19 całkiem dobrze, trzeba poddać badaniom przesiewowym rocznie 2,53 mln obywateli.

Czy Nobel zmieni podejście Ministerstwa Zdrowia do WZW C?

Ciesząc się z sukcesu Harveya J. Altera, Charlesa M. Rice’a oraz Michaela Houghtona, pozostajemy więc przed wyzwaniem, by jak najlepiej wykorzystać w praktyce to, co przyniosło medycynie ich odkrycie. Być może teraz, gdy o wirusowym zapaleniu wątroby typu C na jakiś czas znowu zrobi się głośno, nasi decydenci jeszcze raz pochylą się nad projektem ogólnokrajowej strategii, która mogłaby przyspieszyć wykrywanie tej infekcji. Taki plan został przygotowany wiele lat temu i tylko czeka na zatwierdzenie.

Czytaj także: O czym wie twoja krew?

Byłby to realny wymiar znaczenia Nagrody Nobla. Bez inwestycji nie będzie efektów, a te pojawią się w dłuższej perspektywie. W USA w najbliższych 15 latach roczne koszty medyczne związane z epidemią HCV wzrosną z 30 mld dol. do 85 mld dol., a w Wielkiej Brytanii z 82 mln funtów w 2012 r. do 115 mln funtów w 2035. Nie ma żadnych podstaw, by sądzić, że w innych krajach, które borykają się z podobnym przyrostem nowych zakażeń, te finansowe obciążenia będą mniejsze, i w Polsce również nie będzie inaczej.

To prawda, że borykamy się dziś z zupełnie inną epidemią, a także z wieloma chorobami cywilizacyjnymi, gdzie liczba chorych idzie podobnie jak w przypadku wirusowych zapaleń wątroby w miliony. Ale nad tamtymi schorzeniami staramy się jakoś, z lepszym lub gorszym skutkiem, zapanować. Wiadomo, jak je kontrolować. W przypadku WZW C to wciąż w wielu miejscach wiedza tajemna. Brakuje świadomości, że chcąc efektywnie mierzyć się z tym problemem – wirusem HCV – trzeba najpierw mieć dobrze rozpoznaną sytuację, a następnie wytyczyć kierunki działania i zacząć je wreszcie krok po kroku realizować.

Czytaj także: Nobel z medycyny za immunoterapię w leczeniu raka

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

„Zielony rycerz. Green Knight”: filmowy powrót do mitycznej Brytanii

W filmie „Zielony rycerz. Green Knight” Davida Lowery’ego oglądamy Króla Artura i jego rycerzy Okrągłego Stołu. Znowu. Co takiego tkwi w legendach arturiańskich, że współczesna kultura regularnie do nich wraca?

Marcin Zwierzchowski
27.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną