Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Wyłowiony, zatopiony

Legendarny „Vasa” niszczeje w oczach

Suchy dok, który powstał w 1961 r. w sztokholmskim porcie, by umożliwić rekonstrukcję „Vasy”. Suchy dok, który powstał w 1961 r. w sztokholmskim porcie, by umożliwić rekonstrukcję „Vasy”. Getty Images
Gdy 60 lat temu wyciągano „Vasę” z dna morza, transmisję oglądała cała Europa. Dziś galeon stoi w najczęściej odwiedzanym muzeum Szwecji, ale jego stan dramatycznie się pogarsza.
Okręt musiał zatonąć. Okazał się zbyt wysoki i za wąski.Ian Lloyd/Masterfile/EAST NEWS Okręt musiał zatonąć. Okazał się zbyt wysoki i za wąski.

Poniedziałek, 24 kwietnia 1961 r. to dzień, który nadal wielu starszych Szwedów pamięta. Siedzieli przyklejeni do odbiorników, śledząc, jak z morza wyłania się potężny żaglowiec. Pierwszy fragment wraku dał się dojrzeć o 9.03 i choć operacja trwała jeszcze długie godziny, gapie, zebrani wokół Kastellholmen, nie ruszali się z miejsca. To był ostatni etap wieloletnich prac nad wydobyciem „Vasy”, który zatonął 10 sierpnia 1628 r. Okręt zdołał przepłynąć zaledwie 1500 m, jakby los chciał ukarać pychę Gustawa II Adolfa, który zamiast zwykłego okrętu kazał zbudować pływający pałac ze zbyt wysokimi nadbudówkami, 700 barwnymi ozdobami oraz 64 działami. Po 333 latach galeon znów stał się powodem dumy i sławy. Kosztowna operacja przyniosła ogrom informacji o XVII w., ale stała się też początkiem 60-letniej walki o zachowanie mierzącego 70 m długości, 11 m szerokości i 52 m wysokości drewnianego celebryty, którego niszczenie zaczęło się tuż po opuszczeniu odmętów.

Zbyt wysoki i za wąski

To jedyny na świecie żaglowiec, którego zarówno pójście na dno, jak i wydobycie, obserwowały tłumy. 10 sierpnia 1628 r. mieszkańcy Sztokholmu też zgromadzili się, by oglądać, jak galeon wyrusza w dziewiczy rejs. Na pokładzie było 150 osób – marynarze i goście, którzy mieli wysiąść po drodze, zanim machina wojenna popłynie do bazy, gdzie będzie czekać na rozkaz wyruszenia na wojnę z Polską. Najpierw ciągnięto ją wzdłuż brzegu, jednak gdy podniesiono cztery z dziesięciu żagli, po 15 minutach zerwał się szkwał. Okręt przechylił się, wrócił na chwilę do pionu, ale kolejny silny podmuch spowodował, że woda wlała się przez otwarte furty armatnie. Chluba Szwecji utonęła. Winnych zaczęto szukać już dzień po katastrofie.

Budowę żaglowca zlecił król Gustaw II Adolf, wykształcony i utalentowany mówca oraz urodzony dowódca i strateg.

Polityka 18.2021 (3310) z dnia 26.04.2021; Nauka i cywilizacja; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Wyłowiony, zatopiony"
Reklama