Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

I udręka, i ekstaza

Praca: i udręka, i ekstaza. Czy moglibyśmy żyć bez niej? To romantyczny mit

„Lubię romantyczne mity o idealnym świecie bez pracy, uważam je jednak za absolutnie nierealistyczne”. „Lubię romantyczne mity o idealnym świecie bez pracy, uważam je jednak za absolutnie nierealistyczne”. Mirosław Gryń / Polityka
Mit życia bez pracy wraca jak bumerang. Ale to czysty eskapizm, projekcja zarazem naszych najskrytszych marzeń i najgorszych obaw – mówi holenderski historyk prof. Jan Lucassen.
Prof. Jan LucassenRogueJMS/Wikipedia Prof. Jan Lucassen

TOMASZ TARGAŃSKI: – Będąc autorem kilkusetstronicowej „Historii pracy”, wydaje się pan właściwym adresatem pytania: dlaczego pracujemy?
JAN LUCASSEN: – Bo musimy. Nie tylko dlatego, że mamy wewnętrzną chęć, choć wielu z nas z pewnością tak, lecz z biologicznej konieczności. Mam na myśli nie tylko zaspokojenie podstawowych potrzeb, jak kupno jedzenia, ale inny, często niedostrzegany fakt. Nasza rzeczywistość jest na tyle złożona, że gdyby część ludzi przestała pracować, umarlibyśmy z głodu. Życie nas wszystkich zależy od skomplikowanego łańcucha dostaw. O ile więc lubię romantyczne mity o idealnym świecie bez pracy, to uważam je za absolutnie nierealistyczne.

Poza tym głęboki związek ludzkości z pracą polega na tym, że jest ona czymś więcej niż towarem podlegającym prawom kupna i sprzedaży. Jest ważnym źródłem naszego „ja”. Pracujemy, ponieważ buduje to poczucie naszej własnej wartości i wzbudza szacunek u innych. To coś, czego niekończący się czas wolny nie mógłby nam dać.

W takim razie dlaczego tak wielu ludzi jest dziś niezadowolonych ze swojej pracy i nie widzi w niej sensu?
Częściowo jest to wina charakteru wielu obecnych zawodów. Praca w samotności przed ekranem, gdzie przez całe dnie nie widujemy swoich kolegów i koleżanek, tylko uczestniczymy w spotkaniach online, nie sprzyja satysfakcji. Poza tym wiele osób pełni rolę trybików wielkiej maszynerii. Odpowiada tylko za niewielki wycinek procesu, nie widząc żadnego namacalnego efektu swojego działania. Ale już robotnicy fabryczni – choć praca tam jest coraz bardziej zautomatyzowana – są w stanie osadzić to, co robią przez osiem godzin, w kontekście większego procesu. Ułatwia im to architektura fabryki. W XIX w.

Polityka 4.2024 (3448) z dnia 16.01.2024; Nauka ProjektPulsar.pl; s. 57
Oryginalny tytuł tekstu: "I udręka, i ekstaza"
Reklama