Z pustyni do puszczy
Wiatr okrada Saharę z piasku. Pustynne pyły krążą po świecie, wpływają na pogodę i klimat
Kiedy na półkuli północnej nastaje wiosna, z Sahary wyruszają w świat pyły porwane przez wiatr. Niektóre docierają do Polski i lądują w naszych płucach, ale większość zmierza na zachód, w stronę obu Ameryk, docierając również do innych płuc – planetarnych, znajdujących się w Nizinie Amazonki. Wywiewany z Sahary pył jest wielkim darem dla porastającego ją lasu. Zawiera bowiem olbrzymie ilości fosforu – ważnego składnika odżywczego, którego puszcza wcale nie ma w nadmiarze. Jej gleby są bowiem dość ubogie w ten kluczowy dla życia pierwiastek. Naukowcy szacują, że przeciętna dostawa saharyjskiego fosforu wynosi od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy ton rocznie. Wahania pomiędzy poszczególnymi latami są znaczne, ale generalnie wystarczają, aby puszczańskiej roślinności zapewnić bujny wzrost.
Sahara jest okradana przez wiatr z piasku od kilku tysięcy lat, czyli od czasu, gdy północna Afryka utraciła swoją zieloną, sawannową szatę, odsłaniając nagie skalne podłoże. Stało się tak na skutek ucieczki deszczu, który wcześniej przybywał tu z monsunami od strony dwóch oceanów, Atlantyckiego i Indyjskiego, ale potem wycofał się na południe. Wraz z nim zniknął sawannowy świat roślin i zwierząt oraz krajobraz z licznymi strumieniami, rzekami i jeziorami. Największe z nich wypełniało rozległe obniżenie tektoniczne zwane Basenem Czadu, znajdujące się na terenie trzech państw: Czadu, Nigru i częściowo Nigerii. Ów akwen, choć miał powierzchnię większą od terytorium Polski i maksymalną głębokość blisko 200 m, wysechł niemal w całości przed ok. 5 tys. lat. Pozostawił po sobie współczesne jezioro Czad, a także grube warstwy osadów jeziornych wzbogaconych pancerzykami jednokomórkowych okrzemek, które niegdyś w nim żyły. Dziś te osady są masowo porywane przez wiatry i unoszone za ocean.