Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

Pochylona generacja

Pochylona generacja. Polskie dzieci bardzo się garbią. Dorośli już przestali to zauważać

Bóle pleców stają się nową normą społeczną, swoistym rytuałem przejścia w dorosłość. Bóle pleców stają się nową normą społeczną, swoistym rytuałem przejścia w dorosłość. Shutterstock
Polskie dzieci garbią się i mają coraz więcej problemów z kręgosłupem. Winni są wszyscy: szkoła, smartfony i dorośli, którzy przestali zauważać problem.

Karta zdrowia przeciętnego polskiego przedszkolaka i nastolatka, niezależnie od miejsca zamieszkania, wygląda tak, jakby była kalką skierowania do szpitala geriatrycznego. Otyłość, depresje, choroby oczu, głuchota – najmłodsze pokolenie nierzadko dorównuje swoim dziadkom. I na tej długiej liście odchyleń od normy, które wstydliwie wyróżniają nasze dzieci na tle międzynarodowych rankingów, są nadal: próchnica, płaskostopie oraz wady postawy.

Wielu nauczycieli i rodziców może nie dostrzegać tych problemów, często dlatego, że pierwsze objawy bywają mało widoczne, a codzienne obowiązki utrudniają znalezienie czasu na dodatkowe konsultacje specjalistyczne. Pediatrzy zwracają uwagę, że dawniej dużym wsparciem była opieka medyczna w szkołach podstawowych. Po zastąpieniu jej lekarzami rodzinnymi większa część odpowiedzialności spadła na rodziców. A szkoła? Trudno oczekiwać, by zawsze była silnym wsparciem, zwłaszcza że zmienił się sposób spędzania czasu przez uczniów – dziś podczas przerw częściej sięgają po smartfony i komunikatory, niż angażują się w aktywności ruchowe popularne jeszcze kilka lat temu.

Szkoła siedzenia

Są w polskiej szkole trzy przedmioty, które wszyscy deklaratywnie szanują, ale traktują jak niepotrzebny dodatek do „prawdziwej edukacji”: muzyka, plastyka i wychowanie fizyczne. To ostatnie szczególnie. W kraju, w którym rodzice potrafią wydać fortunę na korepetycje z matematyki, ale jednocześnie podpisują dziecku zwolnienie z WF-u pięć minut przed lekcją, trudno się dziwić, że ortopedzi i fizjoterapeuci mają zapełnione grafiki.

A przecież wady postawy to nie kaprys natury ani pech genetyczny. To skutek regularnego zaniedbania – biologia splata się tu z cywilizacyjnym absurdem. By zrozumieć, dlaczego kręgosłup współczesnego dziesięciolatka przypomina konstrukcję w stanie przedawaryjnym, musimy cofnąć się o kilka milionów lat do czasów, gdy człowiek przestał wspierać się na przednich kończynach i dumnie wyprostował.

Polityka 21.2026 (3565) z dnia 19.05.2026; Zdrowie. Temat specjalny; s. 48
Oryginalny tytuł tekstu: "Pochylona generacja"
Reklama