Nagrody Naukowe POLITYKI 2012. Wideorelacja z gali

Odwaga myśli
Pięcioro wybitnych młodych naukowców odebrało portfele z zawartością 30 tys. zł – zastrzyk wzmacniający ich ambicje, plany, poczucie sensu.
Finaliści, laureaci, jurorzy i partnerzy Nagród 2012
Tadeusz Późniak/Polityka

Finaliści, laureaci, jurorzy i partnerzy Nagród 2012

Po raz dwunasty w siedzibie POLITYKI zebrało się grono tyle szacowne, co oryginalne. Rzadko nadarza się okazja, by pod jednym dachem spotykała się profesura polskich instytucji naukowych i przedstawiciele świata biznesu. Młodzi naukowcy (często z małżonkami, rodzicami i dziećmi) i postaci ze świata polityki, sztuki, kultury. Takim właśnie wydarzeniem jest doroczna gala wręczenia stypendiów naukowych.

Jej bohaterami są osoby wybitne. Nietuzinkowość odnosi się w ich przypadku i do osiągnięć intelektualnych, i do cech osobowości. Gdyby sprowadzić to do jakiegoś wspólnego mianownika, chodziłoby chyba o odwagę. Odwagę w myśleniu, rzecz jasna, w stawianiu niebanalnych pytań i hipotez. Dziś w nauce odwaga polega na przełamywaniu barier odgradzających poszczególne dziedziny wiedzy. Na interdyscyplinarnej wymianie idei i narzędzi. Czyli na przykład poszukiwaniu psychologicznych odpowiedzi na pytania makroekonomiczne albo filozoficznego wsparcia przy konstruowaniu inteligentnych maszyn (to tylko dwa przykłady interdyscyplinarności tegorocznych laureatów). Odwaga to także konstruowanie i przewodzenie zespołom badawczym, wykraczającym poza tradycyjne instytuty, katedry, uczelnie.

Kariera w nauce współczesnej wymaga zatem nie tylko pasji i benedyktyńskiej pracy, ale też kompetencji społecznych. Sprawnego komunikowania. Rzecz zresztą nie tylko w porozumiewaniu się w gronie specjalistów. Jeśli zważyć, jak ogromnych nakładów wymagają zaawansowane badania, nauka potrzebuje wsparcia – mówiąc trywialnie – zwykłego podatnika. On powinien rozumieć, na co płaci. Toteż naukowiec wybitny to, w naszym pojęciu, człowiek, który nie zamyka się w wieży z kości słoniowej, ale jest w stanie swoją myśl przełożyć na język powszechnie zrozumiały, wytłumaczyć sens swojej pracy. Bynajmniej nie chodzi tu o jej natychmiastowe, praktyczne zastosowanie, lecz o miejsce na mapie ludzkiej wiedzy.

Wideorelacja z gali.

Żeby wyłonić takich właśnie naukowców spośród kilkuset kandydatów, od czerwca pracowały kolejno dwie kapituły. Pierwszy etap, powierzony tzw. kapitule profesorskiej, polegał na weryfikacji zgłoszeń i merytorycznej ocenie dorobku kandydatów. Każdy juror w swojej dziedzinie miał za zadanie wybrać jednego faworyta. Następnie przypisaliśmy tak wyłonionych finalistów do szeroko rozumianych pięciu segmentów nauk nazwanych: humanistyczne, społeczne, o życiu, ścisłe i techniczne. Wybór laureata w każdej z nich powierzyliśmy kapitule drugiego stopnia, złożonej z powszechnie szanowanych osobistości życia publicznego. Tu zadanie było i łatwiejsze, i po stokroć trudniejsze, gdyż merytorycznie finaliści byli równie doskonali. Ostateczny werdykt należy zatem rozumieć jako szczególne wyróżnienie dla kierunków badań, które wedle jurorów są najbardziej awangardowe, społecznie ważne, obiecujące. Wybór padł nie tylko na fizyka zatrudnionego w CERN, ale i badaczkę antyku. Na medyczkę poszukującą nowoczesnych terapii choroby nowotworowej, ale i wspomnianych już informatyka-filozofa i ekonomistę-socjologa.

Październikowe, niedzielne spotkania w POLITYCE niezmiennie inspirują ich uczestników do wspólnej refleksji nad pożyteczną, bo pożyteczną, ale jednak osobliwością naszej akcji. Rozmowy na wieńczącym galę bankiecie toczą się w istocie rzeczy w takim tonie. Jak refren wraca w nich rozczarowanie jakością życia publicznego, zdominowanego przez kulturę popularną. Uznanie, sława, gratyfikacja finansowa przesunęły się w te właśnie rejony, a słowo kariera nabrało dziwnego sensu. Choć w rankingach prestiżu zawodów profesor uniwersytecki pozostaje niezagrożonym liderem, to światła reflektorów skierowane są głównie na celebrytów znanych z tego, że są znani. Toteż POLITYKA stawia sobie za zadanie oświetlić medialnie co roku pięć osób, a wspomagać w tym nas będą telewizja publiczna i TOK FM, partnerzy medialni akcji (w kolejnych numerach naszego tygodnika zamieścimy wywiady z laureatami, telewizja wyemituje gotowe już reportaże, których są bohaterami). Niech będą oni znani ze swych osiągnięć i prawdziwej, mądrej pracy, jaką każdy z nich już wykonał i udokumentował publikacjami w prestiżowych periodykach czy wydanych książkach.

Całej piętnastce finalistów (poza stypendiami głównymi przyznaliśmy 10 nagród w wysokości po 5 tys. zł każda) życzymy wytrwałości, niezniszczalnej kreatywności. I nigdy niezaspokojonej ciekawości świata. Tę właściwość akcentował w wykładzie, który przyozdobił galę, prof. Michał Kleiber, prezes PAN, od początku juror w naszym przedsięwzięciu. Bez niej kariera w nauce jest właściwie niemożliwa. Podobnie jak bez gotowości na rozczarowania. Praca naukowa (prof. Kleiber zilustrował to dowcipnym rysunkiem) wiąże się z ryzykiem podjęcia fałszywego tropu, a poczucie odkrycia i triumfu przeplata się z nieuchronnymi chwilami zwątpienia i frustracji. Czyli na tej drodze potrzeba hartu, jako się rzekło – odwagi. Której tegorocznym bohaterom życzymy przede wszystkim.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną