Rynek

Transport 2.0

Transport bardziej zrównoważony potrzebuje nie tylko świadomych firm, ale też odpowiednich unormowań i decyzji politycznych. Transport bardziej zrównoważony potrzebuje nie tylko świadomych firm, ale też odpowiednich unormowań i decyzji politycznych. Shutterstock
Tworzenie nowych łańcuchów dostaw to wielka szansa na zmiany korzystne dla środowiska. Potrzeba jednak konkretnych wytycznych i przepisów zachęcających do stawiania na zrównoważony rozwój.

Najpierw pandemia, a teraz rosyjska agresja na Ukrainę wstrząsnęły światową gospodarką. Funkcjonujące od lat łańcuchy dostaw zostały przerwane, albo przynajmniej mocno nadwyrężone. Zgodnie z obowiązującą od dawna zasadą „just in time” dbano o to, aby redukować do minimum ilość zapasów i maksymalizować efektywność logistyki. Tymczasem dzisiaj nie zawsze można liczyć na terminowe dostawy. W przypadku wielu łańcuchów firmy muszą zaprojektować je na nowo, uwzględniając zarówno zagrożenia polityczne (na przykład konieczność unikania tranzytu przez terytorium rosyjskie), jak i ograniczenia logistyczne (chociażby niepewność związaną z funkcjonowaniem portów i hubów chińskich, gdzie trwa wciąż walka z pandemią w postaci twardych lockdownów, destabilizujących cały światowy handel).

To z jednej strony ogromne wyzwanie, ale z drugiej szansa na wprowadzenie wielu potrzebnych od dawna korekt, dzięki którym transport będzie mniej szkodliwy dla środowiska, za to bardziej zgodny z ideą zrównoważonego rozwoju. Rewizji wymaga przede wszystkim bezkrytyczne dotąd podejście do bardzo długich tras transportowych. Do niedawna liczyła się głównie cena, za jaką można przewieźć dany towar z jednego krańca świata na drugi. Teraz trzeba zwrócić uwagę także na inne elementy. Okazuje się na przykład, że wybór partnera zlokalizowanego bliżej, nawet jeśli oferuje on nieco droższy produkt, może ostatecznie okazać się najkorzystniejszym rozwiązaniem. Transport będzie nie tylko szybszy, ale i pewniejszy, ryzyko opóźnień niższe, a do tego zmniejszy się obciążenie dla środowiska dzięki niższemu śladowi węglowemu.

To oczywiście nie oznacza, że na przykład import wielu towarów z Chin do Europy nie ma sensu. Jednak jego skalę na pewno warto ograniczyć, stawiając bardziej na transport wewnątrzeuropejski i tak dobierając dostawców, by nie być uzależnionym ani od tranzytu przez Rosję, ani od drastycznego niedoboru wielkich kontenerowców, co prowadzi do gigantycznego wzrostu cen frachtu.

Polityka 25.2022 (3368) z dnia 13.06.2022; Zrównoważony rozwój; s. 62
Reklama