Rozmowa z lesbijkami, szczęśliwymi małżonkami

Szczęśliwy los Les
Gdy słyszę, że ktoś krzyczy za mną lesba, wzruszam ramionami i idę dalej. A nawet gdybym miała zareagować, powiedziałabym: tak, lesba, i co z tego? - rozmowa z Małgorzatą Rawińską i Ewą Tomaszewicz.
Małgorzata i Ewa są parą od 2005 r.
Leszek Zych/Polityka

Małgorzata i Ewa są parą od 2005 r.

Joanna Cieśla: – W Polsce o orientacji seksualnej mówi się na trzy sposoby: śmiertelnie poważnie, obraźliwie albo wcale. Skąd pomysł, by założyć kabaret i wystawiać skecze zainspirowane życiem gejów i lesbijek?
Małgorzata Rawińska:
– Bezpośrednim pretekstem była potrzeba jakiejś atrakcji na imprezę urodzinową portalu Kobiety Kobietom. Przebrałam się za mężczyznę, który przebiera się za kobietę, która przebiera się za mężczyznę. Występ okazał się sukcesem. Założenie kabaretu chodziło mi po głowie od dawna – przecież nasze życie pełne jest zabawnych sytuacji.

Ewa Tomaszewicz: – Albo przynajmniej takich, w których można znaleźć komizm: ukrywanie się i coming out, ekspresowe łączenie się w pary i rozstawanie.

Dlaczego poza paniami nikt nie potrafi z tego żartować, przynajmniej publicznie?
Ewa:
Głównie z powodu ostrożności. Homoseksualizm kojarzy się ludziom przede wszystkim z seksem, a nie z płcią. Więc na wszelki wypadek geje i lesbijki, mówiąc o swoim życiu, wolą uderzać w poważne tony, takie jak homofobia, miłość, równość, prawo.

A może w Polsce będąc gejem albo lesbijką wciąż jednak trudno być szczęśliwym? A u nieszczęśliwych zwykle jest kiepsko z poczuciem humoru.
Ewa:
Dlaczego niby trudno jest być szczęśliwym?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną