Społeczeństwo

Szanowny panie psie

No i mamy w policji aferę: chodzi o przekleństwa. Popularne w społeczeństwie, więc w policji również. Nawet nasz 007 klął na ekranie. Zbigniew M., były funkcjonariusz oddziału CBŚ w Bielsku-Białej, napisał na swojego naczelnika Henryka Sz. raport o stosowaniu na służbie mobbingu, czyli nękaniu go przekleństwami. Mobbing to przestępstwo, w rezultacie sprawą musiała się zająć Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. A policjanci z wrażenia zaniemówili. – Taka służba – mówią. – Soczyste przerywniki są na porządku dziennym. Jeden z oficerów obrazuje to takim przykładem. – Mogę oczywiście, dopadając bandziora gwałcącego kobietę, powiedzieć: obywatelu, jeżeli nie puścisz tej pani, to użyję środków przymusu bezpośredniego. Ale większy efekt jest wtedy, jak krzyknę: na bok ch..., bo cię roz...!

Sprawa, jak widać, poważna – prokuratura, a pewnie i sąd, muszą rozstrzygnąć, czy puszczanie wiązanek na służbie przystoi czy nie. Jeżeli nie, to wtedy należałoby zwrócić się do przestępców, aby dopasowali się do kultury języka i zwracali się do funkcjonariuszy szanowna władzo, a nie: pieprzony psie.

(jad)

Reklama

Czytaj także

Historia

Zanim padły strzały II. Czarna wołga i tajemnicze fiolki pod kopalnią „Sosnowiec”

Jesienią 1981 r. w tłum górników kopalni „Sosnowiec” poleciały fiolki z duszącą substancją. Sprawców do dzisiaj nie znaleziono. Także motyw pozostaje niejasny, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że celem było wywołanie wrzenia w kraju i sprowokowanie siłowej konfrontacji.

Jan Dziadul
21.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną