Społeczeństwo

Śmierć dziennikarza

Kręte drogi Krzysztofa Leskiego

Krzysztof Leski, początek lat 90. Krzysztof Leski, początek lat 90. Kacper Krajewski / Forum
Zginął w sylwestra. Miał sześćdziesiąt lat. Kilka godzin wcześniej na blogu napisał, że wbrew pozorom mijający rok nie był taki zły.
Długo wierzył w moc internetu. Kiedy powstała pierwsza platforma blogerów Salon24, był jednym z pierwszych i najbardziej aktywnych autorów.Bartłomiej Ryży/POLSKAPRESSE/EAST NEWS Długo wierzył w moc internetu. Kiedy powstała pierwsza platforma blogerów Salon24, był jednym z pierwszych i najbardziej aktywnych autorów.

Śmierć Krzysztofa Leskiego, jednego z najlepszych dziennikarzy pokolenia, dla wszystkich była szokiem. Dawni koledzy podziwiali jego analizy „Wiadomości TVP”, które publikował na Twitterze. Kibicowali w walce z depresją. Od czasu do czasu zamawiali teksty albo prosili o wypowiedź. Teraz publicznie pytają sami siebie: gdzie byliśmy, kiedy to Krzysztof nas potrzebował?

Leśny człowiek

Urodził się 1959 r. w inteligenckiej rodzinie o patriotycznych tradycjach. Jego ojciec Kazimierz Leski w czasie wojny był żołnierzem Armii Krajowej.

Polityka 4.2020 (3245) z dnia 21.01.2020; Społeczeństwo; s. 37
Oryginalny tytuł tekstu: "Śmierć dziennikarza"

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Leociak: Kościół jako instytucję należy odrzucić

To już nie są czasy zdobywania nowego świata i nawracania siłą wszystkich „dzikusów”, czy tego chcą, czy nie – mówi prof. Jacek Leociak z Instytutu Badań Literackich PAN, autor „Młynów Bożych” i wydanego właśnie „Wiecznego strapienia. O kłamstwie, historii i Kościele”.

Katarzyna Czarnecka
30.11.2020