Walka o polityczną duszę Tajlandii

Taj bije Taja
Królestwo Tajlandii pogrąża się w chaosie. Pogłębia się podział na dwa obozy: żółty i czerwony. Zwykle spory rozstrzyga tam armia, ale to nie jest dobry sposób.
Premier Abhisit Vejjajiva może liczyć na wsparcie żółtych koszul, wielkomiejskiego establishmentu, przychylność części armii i dworu
Eric Gaillard/Forum

Premier Abhisit Vejjajiva może liczyć na wsparcie żółtych koszul, wielkomiejskiego establishmentu, przychylność części armii i dworu

Tym razem zaczęło się na ulicach starego miasta w Bangkoku, którymi od połowy marca ciągnęły codzienne wielotysięczne manifestacje czerwonych koszul, przeciwników rządu rekrutujących się z najbiedniejszych warstw społeczeństwa. Chylący się ku upadkowi rząd premiera Abhisity Vejjajivy ani myślał spełnić dezyderatów manifestantów żądających rozpisania nowych wyborów. Premier schronił się w bazie wojskowej i wprowadził stan wyjątkowy.

Czerwone koszule, zwane tak od koloru swych strojów i sztandarów, po miesiącu pokojowych wieców brutalnie starły się z siłami porządkowymi.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną