Panie przejmują stery rządów w Danii

Dania jest kobietą
Po dekadzie rządów prawicy wybory w Danii wygrała lewica, a socjaldemokratka Helle Thorning-Schmidt szykuje się do objęcia teki premiera. Ale za jej plecami wyrasta już następczyni, 27-letnia Johanne Schmidt-Nielsen.
Helle Thorning-Schmidt, lwica duńskiej lewicy.
Jonathan Nackstrand/AFP PHOTO/EAST NEWS

Helle Thorning-Schmidt, lwica duńskiej lewicy.

Johanne Schmidt-Nielsen (z lewej), przywódczyni Listy Jedności, która w wyborach w połowie września odniosła wielki sukces.
Casper Dalhoff/AP Photo/EAST NEWS

Johanne Schmidt-Nielsen (z lewej), przywódczyni Listy Jedności, która w wyborach w połowie września odniosła wielki sukces.

Pyrrus wsławił się zwycięstwem, które omal nie doprowadziło go do zguby. Helle Thorning-Schmidt jest jego przeciwieństwem: druga z kolei porażka wyborcza przyniosła jej wreszcie upragniony sukces, czyli fotel premiera Danii, na którym zasiądzie jako pierwsza w tym kraju kobieta. Sukces tym bardziej zaskakujący, że socjaldemokraci, którym przewodzi od sześciu lat, odnotowali najgorszy wynik w swej stuletniej historii: zebrali tylko 25 proc. głosów. Straciła także partnerska Socjalistyczna Partia Ludowa, ale stan posiadania zwiększyły inne, mniejsze partie lewicy i to dzięki nim powstanie tzw. koalicja czerwonego bloku, na której czele staje Thorning-Schmidt.

O 44-letniej Dunce powiedziano i napisano już prawie wszystko. Że jest inteligentna i piękna, a na okładkach skandynawskich pism prezentuje się jak cover girl. Że ma upodobania do markowych strojów i akcesoriów, co dało jej przydomek Gucci-Helle. Że jest też dobrze wykształcona i skończyła m.in. Kolegium Europejskie w Belgii, najstarszą uczelnię prowadzącą studia nad integracją, która ma także campus w warszawskim Natolinie. Że należy do europejskiej elity i jest żoną Stephena Kinnocka, syna byłego przywódcy brytyjskiej Partii Pracy, z którym ma dwie córki.

Thorning-Schmidt nie wygląda jak socjaldemokratka – powiedział o niej legendarny przywódca tej partii i wieloletni premier Danii Anker Jørgensen. Chodziło mu o to, że atrakcyjna i nieepatująca swoją lewicowością Helle nie odstraszy niezdecydowanych wyborców. Jak widać, miał rację, a Thorning-Schmidt udało się odnowić partię. Socjaldemokraci byli zdezorientowani działaniami prawicy, która po wygranych wyborach przejęła lewicowy model państwa dobrobytu i pozbawiła ich nie tylko ideologii, ale i witalności. Szarpani wewnętrznymi konfliktami skupili się na walkach między sobą. Thorning-Schmidt skutecznie ich spacyfikowała: jednego z konkurentów wysłała do Brukseli, innemu pomogła w zdobyciu fotela burmistrza Kopenhagi, a pozostali sami zrezygnowali.

– Zimna z charakteru Helle nie jest być może kochana przez społeczeństwo, ale ma ogromny autorytet, którego nie kwestionują nawet przeciwnicy – mówi Drude Dahlerup, duńska profesor politologii i znana feministka. Jej słaby wynik wyborczy tłumaczy tym, że Thorning-Schmidt, zamiast obiecywać społeczeństwu kokosy, wzywała do zwiększonego wysiłku i dodatkowej pracy (12 minut dziennie ekstra) oraz późniejszego przechodzenia na emeryturę. Wszystko po to, żeby przezwyciężyć słabą sytuację gospodarczą Danii. Nie jest to jeszcze kryzys na miarę Grecji, ale rosnące bezrobocie i coraz gorszy stan finansów publicznych wymaga według pani premier większych poświęceń. Zdolności polityczne Thorning-Schmidt wychwala też dziekan uniwersytetu kopenhaskiego Christian Thune: – Jest niezwykle uzdolniona i myśli analitycznie. Dzięki niej Dania wydostanie się z dołka, a i ona sama w przyszłości zyska uznanie społeczeństwa.

Przesunięcie na lewo

Wielkie nadzieje z nową premier Danii wiąże europejska lewica. „Czy wahadło polityczne zaczyna ponownie wychylać się w lewo?” – zastanawiają się w comiesięcznym raporcie analitycy socjaldemokratycznego Policy Network z siedzibą w Londynie. Obok zwrotu w Danii dostrzegają dobry wynik wyborczy SPD w wyborach landowych w Berlinie, dobre notowania socjalisty François Hollande’a przed wyborami prezydenckimi we Francji i być może także nadchodzącą poprawę pozycji brytyjskiej Partii Pracy w obliczu narastającego kryzysu. Dobrze trzymają się socjaldemokraci i socjaliści w Norwegii, którzy wyprowadzili kraj z kryzysu po lipcowej masakrze na wyspie Utøya, spowodowanej przez prawicowego szaleńca. W nowym fińskim rządzie, po latach przerwy, ponownie zasiedli socjaldemokraci. Są więc oznaki potwierdzające analizę londyńskiego instytutu.

Również liberalny skandynawski magazyn ideologiczny „Axess”, mocno związany z prawicowym think tankiem Timbro, przyznaje, że socjaldemokraci mogą z pomocą innych sił lewicowych odbudować swą pozycję. „W czasach ostrych sprzeczności, rosnącego w siłę ekstremizmu (krwawe wydarzenia w Norwegii), przybierającego trybalizmu (odnawianie się w społeczeństwach narodowych dawnych podziałów klanowych lub plemiennych), socjaldemokraci mogą wreszcie odzyskać jednoczącą rolę, jaką mieli w minionym stuleciu – pisze redaktor naczelny czasopisma Johan Lundberg. – Muszą jednak zaoferować demokratyczną i łączącą społeczeństwo alternatywę, zwłaszcza ludziom zmarginalizowanym, którzy łatwo dają się wciągać przez ekstremalne i populistyczne ruchy”.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną