Bracia Muzułmańscy biorą się za Synaj

Karawany z Ukrainy
Beduini z Synaju żyją z przemytu broni i prostytutek. Teraz Bracia Muzułmańscy chcą przywrócić egipską kontrolę nad półwyspem. A to oznacza koniec kontrabandy i kłopoty z Izraelem.
Beduini niedaleko klasztoru św. Katarzyny. Nieostrożni pielgrzymi często wpadają w ich ręce.
Matt Moyer/Corbis

Beduini niedaleko klasztoru św. Katarzyny. Nieostrożni pielgrzymi często wpadają w ich ręce.

Hasan Maltsur, przywódca beduińskiego szczepu Alikat, jest człowiekiem mizernego wzrostu. Swej prawie łysej głowy nie może wystawić ani na zachód – do Egiptu, ani na wschód – do Izraela, bo mu ją natychmiast, bez sądu, odetną. Jego królestwo to Półwysep Synajski, gdzie w schowkach znanych tylko jemu i jego zausznikom ukrył miliony, uciułane przez lata na przemycie ludzi i broni, rabunku i na plantacjach marihuany. W ubiegłą środę jego ludzie porwali dwóch Amerykanów, żądając uwolnienia swojego współziomka aresztowanego za narkotyki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną