NORWEGIA: Muzeum spalonych czarownic

Dom czarownic
W Polsce budujemy historyczne supermuzea. W Norwegii też to robią, tylko z trochę innym nastawieniem – za kołem podbiegunowym stanęła niedawno budowla upamiętniająca łowy na czarownice.
Płonące krzesło w kwadratowym budynku z czarnego szkła symbolizuje wszystkie stosy, jakie zapłonęły w tych okolicach Norwegii.
Ilona Wiśniewska/Polityka

Płonące krzesło w kwadratowym budynku z czarnego szkła symbolizuje wszystkie stosy, jakie zapłonęły w tych okolicach Norwegii.

To takie uczucie, jakby samemu być sądzonym w procesie – norweska królowa Sonja nie kryje łez podczas otwarcia miejsca pamięci poświęconego ofiarom polowań na czarownice w północnej Norwegii. Długi biały płaszcz, beret w kolorze krwawnika i okulary przeciwsłoneczne. Słońce świeci mocno, ale tutaj, za kołem podbiegunowym, całe ciepło wywiewane jest przez silny wiatr idący prosto od Morza Barentsa. Płaszcz powiewa na nim jak flaga pokoju. W Vardř, ostatnim norweskim przyczółku na wschodzie, w XVII w.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną