Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Droga przez krew

Zniszczony meczet w Strefie Gazy Zniszczony meczet w Strefie Gazy Finbarr O'Reilly/Reuters / Forum

Armia amerykańska przechowuje w tajnych magazynach na terenie Izraela nowoczesną broń wartą 1,5 mld dol., przeznaczoną na wypadek decyzji o interwencji Stanów Zjednoczonych w którymś z konfliktów bliskowschodnich.

Tajemnica ta przypuszczalnie nie wyszłaby na jaw, gdyby nie buńczuczne przemówienie Hassana Nasralli, lidera Hezbollahu, operującego w południowym Libanie. Na zakończenie ramadanu Nasralla zobowiązał się do niesienia pomocy Hamasowi w jego starciu z państwem żydowskim i zapowiedział atak na ludność cywilną Izraela za pomocą potężnych rakiet średniego zasięgu. Zagrażałyby one 2 mln mieszkańców w środkowej części kraju. Wprawdzie tysiąc rakiet wystrzelonych z Gazy w przeciągu miesiąca zabiło tylko trzech cywili, jednak izraelski wywiad wojskowy wysoko ocenia jakość sprzętu będącego w dyspozycji Hezbollahu. Zagrożenie było na tyle poważne, że Jerozolima wystąpiła o udostępnienie tajnego arsenału Pentagonu. Po trzech dniach rozmów i uzyskaniu zgody Kongresu Amerykanie przekazali Izraelowi pociski artyleryjskie oraz rakiety średniego zasięgu, mogące zniszczyć wyrzutnie znajdujące się w Libanie. Komentatorzy postrzegają tę pomoc wojskową o wartości 150 mln dol. jako pośrednie zaangażowanie USA w trwający konflikt, w którym zginęło ponad półtora tysiąca mieszkańców Gazy.

Hamas, który w czerwcu 2007 r. przejął władzę w Strefie Gazy, negując prawa Autonomii Palestyńskiej i jej prezydenta Mahmuda Abbasa, ogłosił się wyłącznym reprezentantem narodu palestyńskiego. Odrzucił kilkukrotne propozycje zawieszenia broni, płynące zarówno z Egiptu, jak i Stanów Zjednoczonych. W tych decyzjach Ismaila Haniję, lidera Hamasu, wspierają dwie bojowe organizacje islamskie działające w Strefie.

Polityka 32.2014 (2970) z dnia 05.08.2014; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 7
Reklama