Macedończycy wyszli na ulice Skopje, wielotysięczne tłumy kolejny dzień oblegają siedzibę rządu, na transparentach wypisali „Żegnaj Nikoła” i obiecują, że nie opuszczą placu, póki premier Nikoła Grujewski nie poda się do dymisji. Wygląda, że nie żartują.
Zoran Zajew, lider opozycyjnego Socjaldemokratycznego Związku Macedonii (SDSM), odpala kolejne bomby przeciwko rządowi Grujewskiego: upublicznił kolejne nagrania z podsłuchów, jakie podobno na zlecenie rządu prowadzono w kraju. Obejmują najważniejsze osoby w państwie, opozycję, grupy wyznaniowe i dziennikarzy. Nagrania mają też świadczyć o sfałszowaniu zeszłorocznych wyborów do parlamentu.
Macedonia jest też na skraju nowego konfliktu z Kosowem, niedawno doszło do ostrych starć na granicy, w mieście Kumanowo zginęło kilkanaście osób, w tym ośmiu macedońskich policjantów. Według oficjalnych informacji albańscy bojówkarze żądali przyłączenia do Kosowa przygranicznych terenów zamieszkanych przez Albańczyków. Są oni w Macedonii silną, ponad 25-proc. mniejszością. Opozycja twierdzi jednak, że to premier używa konfliktów etnicznych, żeby przykryć blisko 30-proc. bezrobocie, kryzys ekonomiczny i niepowodzenia w staraniach o zbliżenie z UE.
Tymczasem Grujewski odbija piłeczkę. Jego zdaniem to Zajew jest na usługach obcych służb i chce sprowokować przewrót. Moskwa natomiast komentuje całą sytuację jako próbę wzniecenia przez Zachód kolejnej kolorowej rewolucji. Wszystko rzekomo dlatego, że Macedonia nie poparła antyrosyjskich sankcji.