Świat

Chiński poligon Australia

„Cicha inwazja” Chin na Australię wg Clive'a Hamiltona

Clive Hamilton, profesor etyki na Uniwersytecie Charlesa Sturta. Clive Hamilton, profesor etyki na Uniwersytecie Charlesa Sturta. Fairfax Media / Getty Images

To najgłośniejsza książka tego sezonu: na okładce nad budynkiem parlamentu w Canberze powiewa wielka chińska flaga. Clive Hamilton, profesor etyki na Uniwersytecie Charlesa Sturta, pisze w niej o tytułowej „cichej inwazji” Chin na Australię, o tysiącach chińskich agentów wpływu działających na różnych szczeblach australijskiej polityki, nauki, biznesu, organizacji społecznych i życia religijnego. I o pozyskanych dla chińskiej oficjalnej propagandy i interesów rzeszach Australijczyków, często nieświadomych, jaką rolę i za czyje (czytaj: komunistyczne) pieniądze odgrywają.

Polityka 14.2018 (3155) z dnia 03.04.2018; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 11
Oryginalny tytuł tekstu: "Chiński poligon Australia"

Warte przeczytania

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Od uchodźcy 600 zł. W Polsce kwitnie handel meldunkami

O tym, że zameldowanie nadal jest w Polsce obowiązkowe, wie niewielu Polaków. Obcokrajowców jeszcze mniej. Właściciele mieszkań meldować nikogo nie muszą. I nie chcą. W szczególności uchodźców, a już najmniej tych z Afryki. Za brak meldunku Polakom nic nie grozi, cudzoziemcom spoza Unii – grzywna. Bez zameldowania nie mogą załatwić wielu spraw. W efekcie kwitnie meldunkowy handel.

Agnieszka Rodowicz
16.02.2020