Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Erdoğan wybrał Putina

Wyrzutnia rakiet przeciwlotniczych S-400. Wyrzutnia rakiet przeciwlotniczych S-400. AFP Photo/Russian Defence Ministry / EAST NEWS

Zamiast dostaw samolotów z USA i ich wspólnej budowy wraz z innymi krajami NATO Turcja wolała rosyjskie rakiety przeciwlotnicze S-400. W rezultacie po raz pierwszy we współczesnej historii ważny sojusznik został karnie wyrzucony z wielonarodowego programu zbrojeniowego, kluczowego dla całego Zachodu. Nic nie przyniosła osobista rozmowa prezydentów USA Donalda Trumpa i Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana na niedawnym szczycie G20 w Osace. Turcy nie dostaną samolotów F-35, ich piloci szkolący się w bazie w USA muszą wyjechać, a przemysł zostanie odcięty od zamówień do marca przyszłego roku. Decyzja jest drastyczna, ale i policzek wymierzony przez Erdoğana Trumpowi musiał zaboleć.

Podłączenie nowoczesnego rosyjskiego systemu obrony powietrznej stwarza zagrożenie nie tylko dla tajnych parametrów F-35, to ryzyko dla całego NATO. Amerykanie twierdzą, że gdy rosyjskie radary zostaną wpięte w turecki system obrony powietrznej, będą mogły zbierać z niego najbardziej wrażliwe dane. To oznacza, że na infiltrację będzie narażony cały NATINADS – sojuszniczy system obrony powietrznej, mający chronić NATO przed Rosją. Czy wyrzutnie S-400 to koń trojański podstawiony NATO przez Putina? Na to pytanie musi odpowiedzieć sam sojusz, który w ostateczności może izolować turecki system obrony powietrznej – a de facto cały kraj, bo zaufanie do działań Ankary drastycznie spadnie, nie tylko w lotnictwie. Może się okazać, że odrzucenie F-35 i wybór rosyjskich rakiet to krok ku wyjściu Turcji z NATO.

Polityka 30.2019 (3220) z dnia 23.07.2019; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 13

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama