Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Korytarzem w Syrię

Donald Trump Donald Trump Ron Sachs / Forum

W północno-wschodniej Syrii powstanie wspólna amerykańsko-turecka strefa buforowa albo – jak mówią Turcy – korytarz życia. To rezultat pełnego napięć tygodnia, który o mało co nie skończył się turecką interwencją w Syrii i pogorszeniem i tak już złych relacji między Ankarą i Waszyngtonem. Turcy twierdzą, że korytarz jest niezbędny, aby umożliwić repatriację przynajmniej części spośród 3,6 mln Syryjczyków z Turcji do ojczyzny. Oficjalnie wrócić mają tylko ochotnicy, ale wiadomo, że władze pogrążonej w kryzysie Turcji coraz mocniej „skłaniają” ich do wyjazdu. Z kolei Amerykanom zależy na spokoju, żeby mogli w końcu wyjechać z Syrii.

W grudniu prezydent Donald Trump niespodziewanie – również dla swoich dowódców – zapowiedział całkowite wycofanie wojsk USA z Syrii. I od tego momentu rozpoczął się bałagan. Turcja ostrzegła, że nie może zostawić „samopas” Kurdów w północno-wschodniej Syrii, w obawie, że stworzą tam bazę do ataków na tureckie terytorium. Wobec groźby tureckiej interwencji prezydent USA już w styczniu zapowiedział utworzenie strefy buforowej, aby uspokoić Ankarę. Turcy czekali i czekali, aż w końcu w zeszłym tygodniu zaczęli przygotowania do przekroczenia granicy.

Amerykanie obawiają się, że jeśli Turcy samodzielnie uderzą, Kurdowie poczują się zdradzeni – zerwą dotychczasowy sojusz z USA i dogadają się z reżimem Asada, a pośrednio też z Irańczykami. Z drugiej strony Waszyngton za wszelką cenę chce uniknąć konfliktu z Turcją. Te relacje i tak są już złe po tym, jak Ankara – wbrew ostrzeżeniom USA – zakupiła od Rosjan system rakietowy S-400 i wypadła z kolejki po amerykańskie samoloty F-35. Strefa buforowa wygląda więc na sukces Turcji, która zaszantażowała Amerykanów i dostała to, co chciała.

Polityka 33.2019 (3223) z dnia 12.08.2019; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Reklama