W 1960 r. Adolf Eichmann – jeden z największych zbrodniarzy w historii – został ujęty przez wywiad izraelski w Buenos Aires i uprowadzony do Jerozolimy, gdzie stanął przed sądem. Skomplikowana operacja została znakomicie opisana przez amerykańskiego pisarza Neala Bascomba w pasjonującej książce „Wytropić Eichmanna”, która właśnie ukazała się po polsku.
Gdy tylko ówczesny prezydent Izraela Ben Gurion ogłosił światu sensacyjną wiadomość, kolega Eichmanna, Wilhelm Sassem, zaoferował na sprzedaż stenogram wielogodzinnych rozmów, jakie z nim przeprowadzał w Buenos Aires. Autoryzowany przez Eichmanna maszynopis jego wspomnień trafił do tygodników „Der Stern” w RFN, „Life” w USA i – inną drogą – do „Polityki” w Warszawie, która opublikowała najbardziej obszerny wybór (maj 1961 r.).
„Jeszcze przed publikacją pogłoski o pamiętnikach wywołały prawdziwą burzę – pisze w swojej książce Bascomb. – Szef niemieckiej służby wywiadowczej BND Reinhard Gehlen złożył do CIA podanie z prośbą o ustalenie, czy wspomnienia są autentyczne, a jeżeli tak, to w jakim stopniu obciążają rząd zachodnioniemiecki”. (W Polsce autentyczność wyznań Eichmanna, na podstawie analizy grafologicznej, ustalił Zakład Kryminologii ówczesnej KG MO). Gehlen prosił też w liście, by pamiętniki zostały „wycofane z druku, jeśli będzie to wskazane i możliwe. Dyrektor CIA Allen Dulles zdołał w końcu przekonać redakcję »Life«, by usunęła pojedynczą wzmiankę o Globkem”.
Gehlen – były generał wywiadu hitlerowskiego – po wojnie otrzymał od amerykańskich władz okupacyjnych zadanie utworzenia wywiadu niemieckiego.