Dwa potężne marsze uliczne sparaliżują w pierwszy wtorek listopada tego roku główną drogę przejazdową przez Suwałki w proteście przeciwko rządowym planom inwestycyjnym, dotyczącym budowy dróg w Polsce w latach 2014–20. W myśl planów budowa słynnej Via Baltica – z centrum kraju do granicy z Litwą – została wpisana na listę rezerwową, co oznacza, że raczej nie powstanie do 2020 r. Jednak mieszkańcom Suwałk nie chodzi nawet o całą drogę, tylko o jej część, a mianowicie – obwodnicę Suwałk, na którą czekają już od 30 lat. Budowa tej obwodnicy miała się znaleźć już w założeniach na lata 2011–15, a teraz nie znalazła się nawet w planie na lata 2014–20. Mieszkańcom Suwałk w końcu puściły nerwy. Społeczny Komitet Wspierania Budowy Obwodnicy Suwałk zamierza wziąć sprawy w swoje ręce, a ponieważ negocjacje, prośby, a nawet groźby nic dotąd nie dały – zapowiada blokadę miasta. Pierwszą we wtorek 6 listopada, a jeśli protest nic nie da, zorganizuje kolejne blokady. Aż do skutku.
Rzeczywiście Podlasie nie ma szczęścia do inwestycji drogowych. Kilka lat temu przeżywaliśmy wojnę o Rospudę, czyli zaplanowanie obwodnicy Augustowa tak, by omijała unikalne torfowiska. W spór o przebieg obwodnicy włączyła się Unia. Trzeba było wielu lat kłótni i awantur (w tym przywiązywania się ekologów do drzew nad Rospudą), by inwestor zmienił plany i wytyczył trasę obwodnicy obok torfowisk, przesuwając ją nieco na zachód (słynna trasa przez Raczki). Można to było zrobić w miesiąc, ale trwało wiele lat i obwodnica Augustowa, choć już ostatecznie zaplanowana – jeszcze nie powstaje.