Joanna Cieśla
23 listopada 2009

Po co studiuje się teologię

Teolog na niskich graniach

O Bogu z pożółkłej kartki

Za kształcenie teologów – zarówno na wydziałach teologicznych państwowych uniwersytetów, jak i w uczelniach katolickich finansowanych na zasadach uczelni publicznych – płaci państwo, na przykład na KUL budżet państwa pokrywa 70 proc. kosztów kształcenia. By nauczać teologii, trzeba jednak otrzymać tzw. misję kanoniczną od biskupa diecezji, na terenie której mieści się uczelnia. Co oznacza, że o obsadzie kadrowej wydziałów de facto decydują hierarchowie. Intelektualiści, którzy weszli w spór z instytucjonalnym Kościołem i zdjęli sutanny, tacy jak Stanisław Obirek, Tomasz Węcławski czy Tadeusz Bartoś, stracili zatem prawo do wykładania teologii w państwowych uczelniach.

Zdarzają się rodzynki – pojedynczy profesorowie, którzy próbują lub próbowali animować dialog z myślą i dorobkiem innych wyznań i religii – ks. Wacław Hryniewicz z KUL, ekspert od teologii prawosławnej, abp Alfons Nossol z Opola, zaangażowany w dialog z protestantyzmem, ks. Alfons Skowronek, z dawnej ATK, ks. Wiesław Przyczyna z UP JPII, gdzie w Instytucie Liturgicznym wykładają rabin, prawosławny ksiądz i pastor. Niedawno o. Maksymin Tandek, toruński franciszkanin, założył Wyższą Szkołę Filologii Hebrajskiej. Wokół takich postaci czasem rozkręcają się większe ośrodki. Ale z drugiej strony obrona doktoratu o. Rydzyka odbywa się właśnie w tej uczelni, w której kiedyś pracował ks. Skowronek. A do Izraela wyjeżdża w poczuciu braku miejsca dla siebie Romuald Jakub Weksler-Waszkinel, ksiądz żydowskiego pochodzenia, emerytowany wykładowca filozofii KUL, na którym ksiądz Hryniewicz współtworzył wraz z biskupem Nossolem pierwszy w Polsce Instytut Ekumeniczny.

Jak bardzo rozczarować się może ciekawy religii inteligent, wie Anna Krajewska z Warszawy, konsultantka związana z rynkiem kapitałowym. Kilka lat temu zapisała się na zaoczną teologię na UKSW: – Wykładowcy notorycznie nie pojawiali się na zajęciach, a ci, którzy przychodzili, na ogół monotonnym głosem odczytywali archaiczne definicje. Trudno w ten sposób porwać studentów na kręte drogi abstrakcyjnej myśli o Bogu. Anna zna biegle francuski i angielski, wystąpiła więc o indywidualny tok studiów, w ramach którego mogłaby śledzić najnowsze światowe publikacje teologiczne. Nie dostała zgody.

Razem z Tadeuszem Bartosiem, wówczas jeszcze dominikaninem, założyli nową szkołę Dominikańskie Studium Filozofii i Teologii. Po wyjściu Bartosia z zakonu zmienili nazwę na Warszawskie Studium Filozofii i Teologii. Teraz są jedyną tego typu szkołą niezależną od struktur kościelnych, w której można pogłębić wiedzę o teologii, filozofii i historii Kościoła. Choć nie rozdają tytułów magistra, rok w rok na zajęcia zgłasza się kilkadziesiąt osób. Zapraszają wybitnych znawców religii – księży i świeckich, tłumaczą chrześcijaństwo i inne systemy religijne, omawiają myśl „nowych teologów” – Edwarda Schillebeeckxa, Hansa Künga, Hansa Ursa von Balthasara, których trudno wypatrzyć w spisach lektur na studiach magisterskich.

Myśleć lepiej ostrożnie

– Nie pomijamy tego, co dzieje się na świecie – zapewnia dziekan Wydziału Teologicznego UP JPII, ks. prof. Jan Daniel Szczurek. – Nowa teologia jest przedmiotem studiów na naszym wydziale, głównie na poziomie doktoranckim. Na studiach magisterskich wykładowcy też przedstawiają dorobek XX-wiecznych teologów, oczywiście w kontekście całej historii teologii i nauczania Kościoła. Trudno stawiać von Balthasara na równi ze Schillebeeckxem – ten pierwszy nieporównanie intensywniej kształtuje współczesne myślenie teologiczne niż drugi. Nie wyobrażam sobie studiowania teologii z pominięciem von Balthasara czy Karla Rahnera – podkreśla dziekan.

W ramach poszerzania perspektyw w uczelniach są także organizowane ekumeniczne konferencje, „dni” innych wyznań czy religii lub poświęcone im zajęcia. Wielu studentów teologii te propozycje odbiera jednak raczej jako ciekawostkę. Dość częste jest podejście takie jak K., studentki III roku: robi specjalizację katechetyczną i seminarium magisterskie z patrologii, czyli nauki ojców Kościoła, studiuje jeszcze jeden kierunek, także humanistyczny. Inne kręgi religijne, dorobek współczesności niezbyt ją pociągają, bo myśl ojców uważa za wciąż aktualną. Wie, że na teologii łatwo zbłądzić. W pewne więc rejony na wszelki wypadek się nie zapuszcza. Omija „Gazetę Wyborczą” – jej zdaniem jest dwulicowa. Z „Polityką” rozmawia, ale dzień po spotkaniu przysyła e-maila z prośbą o nieumieszczanie w artykule dokładnych danych na jej temat.

Ks. prof. Wiesław Przyczyna z Instytutu Liturgiki UP JPII dostrzega u swoich studentów podobne opory, ale apeluje do nich: „Czytajcie zwyczajne gazety, a nawet wrogie Kościołowi. Oglądajcie TVN Religia. Teolog musi chodzić po graniach. Rozważając argumenty oponentów, nauczycie się myśleć”. Czasem ksiądz profesor eksperymentuje – w trakcie zajęć zaczyna mówić rzeczy sprzeczne z oficjalną doktryną. Studenci zwykle notują, aż furczy. – Dopiero gdy pytam: „co właśnie napisaliście?”, zauważają: „Ojej, coś dziwnego”. Ale zmienia się na lepsze, zwłaszcza na studiach doktoranckich – dodaje. – Młodzi znają języki, mogą czytać w oryginale prace światowych myślicieli, jeżdżą do innych krajów, poznają nowe perspektywy.

Piotr Popiołek, na razie student IV roku teologii oraz II r. religioznawstwa na UJ, w przyszłości może doktorant, chce pisać magisterium z teologii azjatyckiej. Uważa, że Zachód, w tym Polska, jest dość próżny, skupiając się jedynie na własnej myśli humanistycznej. Uczy się chińskiego i japońskiego.

Konrad Kruczkowski, kolega Piotra – w planach magisterium z etyki w biznesie – mówi, że dzięki teologii zmienił swój stosunek do świata: – Fascynował mnie katolicyzm walczący. Studia miały mi dać argumenty do walki z oponentami ideowymi w takich sprawach jak homoseksualizm czy aborcja. Teraz nadal mam skrystalizowane poglądy, ale staram się szukać porozumienia tam, gdzie jest ono możliwe. W końcu wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga.

Studenci UP JPII, KUL i UKSW zapewniają żarliwie, że mogą pytać wykładowców o wszystkie wątpliwości i nikt ich nie zbywa. Ale akurat doktorat ojca Rydzyka naszych rozmówców do pytań nie skłaniał. – Mam dużą dozę zaufania do władz uczelni w ogóle. Skoro praca została obroniona i nikt nie zgłosił sprzeciwu, nie ma podstaw sądzić, że coś jest nie tak – ocenia Konrad. I podobnie uważa 80 proc. rozmówców związanych z teologią.

Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną