Mówta, co chceta?
Z językiem trochę tak jak z życiem: jedni chcą poprawności i regulacji, drudzy wolą spontaniczność.
Z jednej strony Polacy wydają się akceptować językowe autorytety, z drugiej zdają się traktować język demokratycznie: bez przesady z tymi normami.
Mirosław Gryń/Polityka

Z jednej strony Polacy wydają się akceptować językowe autorytety, z drugiej zdają się traktować język demokratycznie: bez przesady z tymi normami.

Chcesz sprawdzić, kim jesteś: językowym purystą czy liberałem? Jeśli nie przeszkadza ci forma „esemesa” albo „maila”, używanie „witam” w liście do osoby ci nieznanej, z którą nigdy wcześniej nie korespondowałeś, epitet „zajebisty” albo wymowa łykend czy lubiom, to jesteś raczej liberałem.

Purysta będzie kręcił głową, bo dla niego esemes i mail to listy, a po polsku nie powiemy: przyślij mi lista. Witam puryście może przeszkadzać jako dowód nieznajomości lub ignorowania tradycyjnych formuł grzecznościowych w relacjach między ludźmi o różnej pozycji społecznej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj