Wsłuchać się w Innego
Rozmowa z prof. Michałem Głowińskim o tym, czy możliwe jest znalezienie wspólnego języka przez katolika i ateistę, kobietę i mężczyznę, młodego i starego.
Prof.dr. hab. Michał Głowiński -  jeden najwybitniejszych polskich teoretyków literatury, autor prozy wspomnieniowej i esejów. W czasach PRL przez wiele lat analizował nowomowę - oficjalny język władzy.
Leszek Zych/Polityka

Prof.dr. hab. Michał Głowiński - jeden najwybitniejszych polskich teoretyków literatury, autor prozy wspomnieniowej i esejów. W czasach PRL przez wiele lat analizował nowomowę - oficjalny język władzy.

Joanna Cieśla: – Czy każdy człowiek ma szansę porozumieć się z innym?
Michał Głowiński: – Możliwość porozumienia to przyjmowanie, że mimo takich czy innych różnic istnieje jakiś zespół idei, którymi można się wymienić, albo że istnieje wspólny teren, na którym możemy się spotkać. Tak pojęte porozumienie na ogół jest osiągalne – pod warunkiem, że obie strony go chcą i uważają za potrzebne.

Wiek, płeć, pochodzenie regionalne czy etniczne sprawiają, że nasze języki różnią się w sposób naturalny, niezależnie od naszej woli. Ale są też różnice, które wypracowujemy celowo, by podkreślić swoją odmienność. Z tymi naturalnymi różnicami łatwiej sobie poradzić?
Na podstawie różnic języka między mną a moimi doktorantami, od których różnię się oczywiście wiekiem, mogę powiedzieć, że tak. Oni mówią zupełnie inaczej niż ja – między innymi dlatego, że ich świat, w którym codziennością jest kontakt z nowymi technologiami, jest zupełnie inny niż świat, w którym ja żyję. Wielu słów, które go opisują, nie używam ani nawet nie rozumiem. Niektóre jednak poznaję i bardzo mi się podobają. Na przykład takie zręczne słowo: klikać.

Nie przeszkadzają panu anglicyzmy? Spotkałam się z tezą, że osoby starszego pokolenia są bardziej wrażliwe na obce naleciałości w polszczyźnie, bo pamiętają próby niszczenia języka przez okupantów i zaborców.
Nie, słowa skądś muszą się brać. Jeśli opisują czynności albo przedmioty, które w innych krajach pojawiły się wcześniej niż w Polsce, to mogą pochodzić z języków tych krajów. Sięganie po nie jest bardziej naturalne niż sztuczne spolszczanie, które na siłę próbowano przeprowadzać w poprzedniej epoce – by przypomnieć koszmarki w rodzaju „zwis męski ozdobny” zamiast słowa krawat. Rzeczywiście, szkodliwe jest natomiast przejmowanie pewnych konstrukcji, takich jak nieszczęsne „dokładnie”. „Byłeś dzisiaj na zajęciach?”. „Dokładnie”. Takie kalki niszczą ducha języka. Wracając jednak do pani pytania: myślę, że rozmowa osób, których języki różnią się w sposób nazwany przez panią naturalnym, jest w tym sensie prosta, że gdy czegoś się nie rozumie, można po prostu zapytać. Tak postępuję w kontaktach z moimi młodszymi znajomymi i oni robią podobnie, kiedy nie wiedzą, o czym ja mówię. Jeden z podstawowych warunków dobrego porozumienia jest taki, że mówiący chcą być sobą i nie udają nikogo innego.

Mam wrażenie, że najwięcej trudności w komunikacji powstaje z powodu używania przez różnych ludzi tych samych słów do określania zupełnie różnych treści albo różnych słów do nazywania tego samego.
Na tym polega wielkość języka, że mówiący może wybierać. Czasem wybór jest prosty. Kiedy ktoś używa słowa „magiel”, by powiedzieć o miejscu, w którym świadczy się pewne usługi, nie ma możliwości nieporozumienia. Gdy używa tego słowa, by opisać spotkanie kilku osób, które robią coś nie na poziomie – kłócą się albo plotkują – również każdy wie, o co chodzi. Bardziej skomplikowane jest to, co dzieje się ze słowami z dziedziny etyki. W klasycznej polszczyźnie słowo „zabijać” oznacza pozbawiać życia istotę żywą – przede wszystkim człowieka. Natomiast w języku niektórych ruchów religijnych „zabijać” wtórnie może się odnosić do żyjących ludzi, ale przede wszystkim odnosi się do płodu. Agnostyk bądź ateista nie użyje słowa „zabijać” w tym drugim sensie. Podobne manipulacje są możliwe ze słowem „życie”, które ma dziesiątki odcieni znaczeniowych. Powstało na przykład takie oto niezwykłe zjawisko, że pewne grupy ideologiczne, określające się jako zwolennicy życia czy obrońcy życia, popierają karę śmierci. Bo życie w ich rozumieniu nie jest kategorią odnoszącą się do pewnej właściwości istot biologicznych, ale jest kategorią ideologiczną.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj