Fałszerz, plagiator, naśladowca
Rozmowa z Maciejem Świerkockim, który przełożył m.in. trzy powieści Cormacka McCarthy’ego, o roli i kłopotach tłumacza literatury
Dr Maciej Świerkocki jest pisarzem, scenarzystą, krytykiem i tłumaczem literatury anglojęzycznej. Pracuje w Instytucie Teorii Literatury, Teatru i Filmu Uniwesytetu Łódzkiego.
Tadeusz Późniak/Polityka

Dr Maciej Świerkocki jest pisarzem, scenarzystą, krytykiem i tłumaczem literatury anglojęzycznej. Pracuje w Instytucie Teorii Literatury, Teatru i Filmu Uniwesytetu Łódzkiego.

Justyna Sobolewska: – Przekładał pan pisarzy, którzy tworzą swój język, tak jak Cormac McCarthy. Jak wygląda w takim wypadku praca tłumacza? Na ile chce być wierny, na ile musi sam tworzyć język?
Maciej Świerkocki: – Pisarz i tłumacz właściwie zawsze tworzą własny język. Może nawet inny w każdej książce. Tłumacząc język Południa McCarthy’ego, stworzyłem własny język, najprościej mówiąc, proletariacko-wsiowy, który wydawał mi się lepszym ekwiwalentem niż jakiś gotowy polski regionalizm, na przykład gwara góralska albo warszawska.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj