Pierwszy urbanistyczno-architektoniczny ranking polskich miast
Co widać?
Przez cały rok opisywaliśmy w POLITYCE: Warszawę, Wrocław, Łódź, Rzeszów, Katowice, Białystok, Kraków, Toruń, Bydgoszcz, Poznań, Szczecin, Trójmiasto, Lublin i Olsztyn. Aspekt architektoniczny i urbanistyczny był tylko jednym z wątków całego cyklu. Prezentowany ranking podsumowuje tę opowieść też tylko z jednej perspektywy: tego, jak się polskie miasta prezentują.
Na zdjęciu wrocławianie świętują przyznanie miastu tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Ale z pierwszego miejsca w naszym rankingu pewnie też się ucieszą.
Adam Lach/Napo Images

Na zdjęciu wrocławianie świętują przyznanie miastu tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Ale z pierwszego miejsca w naszym rankingu pewnie też się ucieszą.

Znany poznański architekt i urbanista Jerzy Gurawski powiedział ponoć kiedyś (cytuję na odpowiedzialność innego architekta Bolesława Stelmacha): „Gdziekolwiek jestem w Polsce – jestem w Kutnie”. I trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Bo praktycznie w każdym średnim i dużym mieście znajdziemy to samo: chaotyczne i zaniedbane przedmieścia, mało przyjazne kompleksy blokowisk wzniesione w kolejnych dekadach, estetyczny śmietnik reklamowy, efekciarską i ignorującą otoczenie architekturę współczesną, osiedla jednorodzinnych minipseudodworków, zapuszczone tereny poprzemysłowe.

Na szczęście każde miasto ma też wizualny rys osobisty, który pozwala odróżnić je od Kutna, zachęca do zwiedzania. Ale też istnieje coś takiego jak genius loci, który sprawia, że w jednych miastach czujemy się wyśmienicie, a z innych mamy ochotę szybko wyjechać. I rządzi tu dość prosta zasada: im łagodniej historia obeszła się z miastem, tym bardziej (nie tylko ze względu na zabytki) jest pociągające dziś.

Przez cały rok opisywaliśmy w POLITYCE: Warszawę, Wrocław, Łódź, Rzeszów, Katowice, Białystok, Kraków, Toruń, Bydgoszcz, Poznań, Szczecin, Trójmiasto, Lublin i Olsztyn. Aspekt architektoniczny i urbanistyczny był tylko jednym z wątków całego cyklu. Prezentowany ranking podsumowuje tę opowieść też tylko z jednej perspektywy: tego, jak się polskie miasta prezentują. Rzecz jasna istnieją dwie, nie zawsze pokrywające się, optyki: przybysza i mieszkańca. Oceniając architekturę, musimy raczej przyjąć owo spojrzenie z zewnątrz, ale trzeba pamiętać, że za piękną fasadą często może kryć się uciążliwe życie. Toruńska Starówka z turystycznego punktu widzenia stanowi wręcz ideał, ale dla większości mieszkańców – koszmar.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj