Czy roboty zastąpią chirurgów
Czułość mechanicznych dłoni
Prof. Zbigniew Nawrat, współtwórca robota chirurgicznego Robin Heart, o urządzeniach, które zmieniają oblicze medycyny.
Prof. Zbigniew Nawrat
Leszek Zych/Polityka

Prof. Zbigniew Nawrat

Paweł Walewski: – Jak się miewa Robin Heart?
Zbigniew Nawrat: – Tej jesieni prof. Grzegorz Religa, syn założyciela naszej Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii i doświadczony kardiochirurg, użyje go przy operacji zastawki dwudzielnej, położonej między lewym przedsionkiem i lewą komorą serca. Będzie to światowa premiera pierwszego polskiego robota chirurgicznego, który wykona to, co musiałby robić jeden z asystujących lekarzy. Przy czym nie zadrży mu ramię i nie odczuje zmęczenia. To korzystne zarówno z punktu widzenia ekonomicznego, jak i taktyki operacji.

Jednak będzie statystą. A czy nadejdą czasy, kiedy roboty przejmą zadania głównych operatorów?
Na to trzeba jeszcze trochę poczekać. Ostatnie dekady były pasmem sukcesów dotyczących przekazywania na odległość informacji, czego najlepszym dowodem jest telemedycyna, która zmienia usługi zdrowotne. Obecnie zaczyna się czas rozwoju technologii przesyłania na odległość czynności wykonywanych przez człowieka. Do tego jako narzędzia wykonawcze są potrzebne roboty. Stosowane obecnie maszyny chirurgiczne – tzw. telemanipulatory – oddalają chirurga od pola operacji. Pojawia się tu jednak problem bezpieczeństwa i skuteczności z powodu opóźnień i zakłóceń transmisji sygnałów. Prowadzimy w fundacji badania, próbując znaleźć optymalny i bezpieczny zakres działania robota sterowanego na odległość. Musimy oddać mu część autonomii – np. analizując dane, musi sam rozstrzygać, czy z powodu utraty łączności z operatorem ma kontynuować czy powstrzymać się od działania.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj