Prezydent Bronisław Komorowski odrzucił prośbę o ułaskawienie 43-letniej Renaty Mądrej, skazanej 17 lat temu na cztery lata pozbawienia wolności. Prezydent podejmując decyzje o darowaniu kary uzasadnia je względami społecznymi i humanitarnymi. Jakie to względy natury społecznej i humanitarnej spowodowały, że na łaskę nie zasłużyła matka od wielu lat samotnie wychowująca dwoje dzieci i w opinii proboszcza ze swojej miejscowości ucząca „dzieci wrażliwości na dobro”?
Renatę Mądrą skazano w 1994 r. za to, że pomogła swemu ówczesnemu mężowi (złodziejowi samochodów) popełnić przestępstwo. Miała go ostrzec przez CB-radio, gdyby drogą nadjeżdżała policja. Ale go nie ostrzegła, bo traf chciał, że akurat policji w pobliżu nie było. Podczas śledztwa i rozprawy sądowej nie kręciła, przyznała się do winy, wyraziła skruchę, wyrok przyjęła z pokorą. Przestępstwo popełniła jako 22-latka. Sąd dostrzegł, że Renata Mądra nie jest zdemoralizowaną kryminalistką. Odroczył jej wykonanie kary – uzasadniając, że tego wymaga dobro jej dzieci. 13 lat później, w 2007 r. o Renatę Mądrą upomniała się Temida. Okres odroczenia minął, trafiła za kraty. Po lekturze reportażu w POLITYCE („Łaski!” 29/07) ówczesny rzecznik praw obywatelskich dr Janusz Kochanowski wystąpił do Prokuratury Krajowej o wszczęcie procedury ułaskawieniowej. Uznał, że nie można tak bezdusznie i ślepo egzekwować sprawiedliwości. Kara jest skuteczna, gdy wykonywana jest szybko. Wsadzanie do więzienia po kilkunastu latach od wyroku oznacza, że za kraty trafia już całkiem inna osoba niż ta, którą kiedyś skazano. Sąd Okręgowy w Gorzowie podzielił to stanowisko. Ponownie odroczył wykonanie kary do czasu zakończenia trybu ułaskawieniowego.