Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Rzuciła się w oczy

Wiceministrem spraw zagranicznych została Beata Stelmach, której dotychczasowa kariera zawodowa związana była z giełdą i rynkami finansowymi. Ma bardziej skutecznie promować polską gospodarkę za granicą. Do tej pory znał ją dobrze świat biznesu. Politykom rzuciła się w oczy, gdy – jako działaczka Kongresu Kobiet Polskich – przekonywała ich do projektu ustawy parytetowej. Spotykała się wtedy zarówno z prezydentem Bronisławem Komorowskim, jak i premierem Donaldem Tuskiem oraz szefami klubów poselskich, przekonując do konieczności większego udziału pań w polityce. Jak widać – skutecznie. Stelmach jest pewna, że kobiet w rządzie będzie coraz więcej. Stały się modne i trzeba tę okazję wykorzystać. Ona sama, chcąc skorzystać z propozycji Radka Sikorskiego, musiała odmówić innemu ministrowi.

Marzyła, żeby zostać maklerem. Skończyła SGH (wtedy jeszcze SGPiS) tuż przed tym, jak nadeszła nowa Polska. Zgłosiła się na pierwszy kurs kandydatów na maklerów. Egzaminu nie przeszła, ale dostała propozycję pracy w tworzącej się właśnie pod nadzorem Lesława Pagi Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Byli akuszerami polskiej giełdy, tworzyli zasady działania naszego rynku kapitałowego, jednocześnie się ich ucząc. Beata Stelmach jest z giełdą związana przez całą swoją karierę zawodową. W CV może zapisać szefowanie Warszawskiej Giełdzie Towarowej (jej następcą został Waldemar Pawlak), jak i współzarządzanie Giełdą Papierów Wartościowych. Ostatnio pracowała dla prywatnej firmy MCI Management, jednocześnie społecznie szefując Stowarzyszeniu Emitentów Giełdowych.

Można powiedzieć, że będzie miała z czego dokładać do ministerialnej pensji. W polskim biznesie zna wszystkich, którzy się liczą.

Polityka 20.2011 (2807) z dnia 10.05.2011; Flesz. Kraj; s. 8
Reklama