Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Polityka i obyczaje

Na tę wiadomość czekali nie tylko amatorzy futbolu. Grzegorz Schetyna wraca do gry! Jak podaje „Fakt”, były marszałek znów zagrał na jednym boisku z Donaldem Tuskiem, choć tym razem w przeciwnej drużynie. Ale ponoć tylko dlatego, że Tusk spóźnił się na mecz. Następnym razem Schetyna ma znowu, tak jak kiedyś, podawać premierowi.

Wszyscy felietoniści pisali w ubiegłym tygodniu o „pani ministrze”. Po meczu Polska-Portugalia głos zabrała też Monika Olejnik: „Pan premier mówi, że szowinistyczny świat nie akceptuje Joanny Muchy na stanowisku ministra sportu. A zastanawiam się, dlaczego pan premier oglądał mecz w towarzystwie swoich kolegów. Nie widziałam przy nim pani minister. Być może bał się, że będzie go rozpraszała i pytała, kto strzela, do której bramki”.

Z kolei Michał Ogórek zauważa, iż są w języku polskim słowa wykluczające mężczyzn: „W znanym sformułowaniu o ziemiach zachodnich, które wróciły do macierzy, powinny one również wrócić do pacierzy. Męskiej formy nie ma operowa diva; facet może zostać tylko ewentualnie divadlem, a i to po czesku... Mąż żadnej przywódczyni nie może się nazywać »pierwsza dama«, ale tylko, co nie jest przecież zbyt eleganckie – pierwszy dam”.

Dawno niesłyszane. W gmachu parlamentu rozległy się ostatnio okrzyki: „Precz z komuną!”. W ten sposób wyrażali swą wielką radość posłowie opozycji (PiS, Solidarnej Polski, SLD i Ruchu Palikota), gdy obywatelski projekt o zachowaniu przez państwo większościowego pakietu akcji Grupy Lotos nie został odrzucony. Opozycja wygrała stosunkiem głosów 219 do 215. Niestety, media nie poinformowały, czy okrzyki wznosili również parlamentarzyści SLD.

Socjolog Jacek Raciborski przekonuje w „Przeglądzie”, że jest dziś w kraju wielkie pole do popisu dla lewicy, która jednak z tej szansy nie korzysta: „W Warszawie reprywatyzuje się część Ogrodu Saskiego, pałace, kamienice i nic.

Polityka 10.2012 (2849) z dnia 07.03.2012; Polityka i obyczaje; s. 106
Reklama