Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

2011: Co zdrożeje, co stanieje

Preferuj w Google
Tłum kupujących przed supermarketem - wielkie sklepy się cieszą, dla nich wzrost cen to zawsze okazja do reklamowania obniżek. Tłum kupujących przed supermarketem - wielkie sklepy się cieszą, dla nich wzrost cen to zawsze okazja do reklamowania obniżek. skuds / Flickr CC by SA
W styczniu - jak co roku - rząd i firmy przygotowały szereg podwyżek, które uderzą konsumentów po kieszeni. Tym razem pretekstem do windowania cen ma być wzrost podatku VAT. Nie dajmy się jednak nabrać!
Jeden ze sposobów okazania pogardy dla cywilizacji konsumpcji (i środowiska naturalnego zarazem)macieklew/Flickr CC by SA Jeden ze sposobów okazania pogardy dla cywilizacji konsumpcji (i środowiska naturalnego zarazem)

– W 2011 roku ceny nie powinny rosnąć szybciej niż w roku ubiegłym – ostrzega ekonomista prof. Witold Orłowski. Według niego podniesienie stawki podstawowej podatku VAT z 22 do 23 proc. może spowodować wzrost cen średnio o 0,5 proc.  Jak wyliczył portal Money.pl, miesięczny koszt utrzymania przeciętnej 4-osobowej rodziny wzrośnie z tego powodu o około 119 zł. Najbardziej, bo o 13 proc., mogą zdrożeć ubranka dla dzieci, gdzie akurat stawka VAT skacze z 7 do 23 proc. Ponieważ ceny ciuszków markowych w sklepach były już bardzo wysokie, cała nadzieja w tym, że konkurencja zmusi przedsiębiorców, aby jakiś ułamek tej podwyżki wzięli na siebie, rezygnując z części marży.

Kolejnym bodźcem do drenowania naszych portfeli jest trwające od kilku tygodni osłabienie złotego względem amerykańskiej waluty. To właśnie wzrost wartości dolara spowodował drożyznę na stacjach. Kiedy na niektórych stacjach ceny benzyny 95 przekroczyły 5 zł za litr, pojawiły się w mediach spekulacje, że ten wzrost niebawem znajdzie swoje odzwierciedlenie w rosnących cenach towarów i usług.  To woda na młyn dostawców usług komunalnych. Szykowane na początek  w wielu miastach podwyżki cen wody, ścieków i biletów komunikacyjnych niemal zawsze uzasadniane są rosnącymi kosztami nośników energii.

– Nawet gdyby ropa podrożała w 2011 o 10 proc. nie wpłynie to na ogólny wzrost cen   – zauważa ekonomista Witold Orłowski, który radzi, by podobnej presji ze strony przedsiębiorców nie ulegać. Główny ekonomista InvestBanku Jakub Borowski też jest optymistą, bo jego zdaniem osłabienie złotego było chwilowe i jego kurs w ciągu roku wzmocni się o ok. 7 proc., co powinno skompensować podwyżkę VAT.

Reklama