"Sekret" to opowieść chłopca wyobrażającego sobie, że ma nieznanego mu brata. Któż nie miewał takich myśli? Powieściowy Philippe (zapewne sam autor, Philippe Grimbert) dowiaduje się jednak, że rzeczywiście starszego brata kiedyś miał. Z pozoru historia tyleż dramatyczna, co banalna.
Grimbert jest psychoanalitykiem. Dla jego utworów literackich nie jest to bez znaczenia i widać w nich wyraźnie profesjonalne podejście do tajników duszy ludzkiej. W dodatku "Sekret" napisany jest stylem wręcz ascetycznym, pozbawionym wszelkich ozdobników. Czytelnik otrzymuje minimum informacji, co zmusza go do koncentracji na osobie bohatera. Z tych dwóch powodów książkę czyta się w sposób szczególny.
To opowieść, w którą nie można by było uwierzyć, gdyby nie jej ascetyczny styl właśnie. Grimbert ma dar opowiadania o tajemnicy swej rodziny w sposób nie pozostawiający wątpliwości co do autentyzmu. Tytułowy sekret w opowieści małego Philippe'a jest tragiczny. Ale właśnie tragizm przeżytej sytuacji daje bohaterowi siłę uksztaltowania siebie samego na wzór wyidealizowanego brata. Co nas nie zabije, to nas wzmocni.
Każda chyba rodzina kryje jakąś tajemnicę. To naturalne, bo jest nią każdy człowiek. Z wiekiem odkrywamy ukrywane przed nami rodzinne sekrety. Mały Philippe dowiaduje się w jednej chwili o swoim żydostwie, o tym, że miał brata, który został wywieziony do KL Auschwitz i że jego rodzice pobrali się w pewnym sensie dzięki śmierci tegoż brata. Ale kłamstwo czy zatajenie tych informacji okazuje się większym ciężarem dla rodziców niż dla nieświadomego Philippe'a.
Z dokładnością naukowca-psychoanalityka, na swoim własnym przykładzie, Philippe Grimbert pokazuje ile naszych cech zawdzięczamy genom, a ile środowisku, w którym żyjemy. A to ostatnie to nie tylko ciepło rodzinnego kręgu, ale i jego chłód - rodzinne tajemnice, których odkrycie bywa zwykle szokiem.