Recenzja komiksu: Jacek Świdziński, „Ideo”
Niewielu jest twórców komiksowych, którzy z równą maestrią prostymi rysuneczkami potrafią oddać złożoność historii.
Niewielu jest twórców komiksowych, którzy z równą maestrią prostymi rysuneczkami potrafią oddać złożoność historii.
Nikt nie pisze tak jak Wołodymyr Rafiejenko, ukraiński pisarz, autor „Najdłuższych czasów”, jednej z najciekawszych powieści ostatnich lat.
Jeszcze przed premierą wydawnictwo promowało nową książkę Wojciecha Chmielarza jako horror, lecz groza dawkowana jest tu oszczędnie.
W Polsce czyta się to znakomicie. Również dlatego, że droga tzw. społecznego awansu wyglądała i czasem wciąż wygląda tu podobnie.
Osobisty esej filozofki i pisarki Karoliny Lewestam wychodzi od obrazu Wielkiej Kupy Szmat, wokół której gromadzą się matki i ciotki, a patrzy na nie dziewczynka.
W książce Gilbert – pasjonującej i ważnej – śledzimy swobodny przełom wieków, drogę do seksualnych afer i zacieranie się granic porno.
Autor ma swój schemat opowiadania. Na razie to się sprawdza, ale pewnie byłoby dobrze, gdyby czasem gdzieś zboczył.
To niewątpliwie jedna z najważniejszych i najlepszych polskich powieści, jakie powstały w XX w.
Mick Herron tak bardzo zżył się ze światem zepchniętych na margines agentów znanych jako kulawe konie, że nawet powieść spoza serii umieścił w tym samym uniwersum.
Przy ogromie dramatu nie ma w tej książce ani grama melodramatu.
Chciwość napędza ludzi do działania. Roman Carruthers coś o tym wie – jest zamożnym doradcą finansowym, który najczęściej działa na granicy prawa.
Niewielkich rozmiarów książka Mahmuda Doulatabadiego to opowieść tak gęsta, by jej lektura stawiała opór. W świecie, w którym sam akt pisania staje się formą oporu, poznanie wymaga bowiem wysiłku.
Dopiero kwiecień, a już dostajemy jedną z książek roku, w znakomitym przekładzie. Do takiej powieści się tęskni: zagarniającej, rozrastającej się jak kłącze, prowadzącej na manowce wyobraźni.
To nie jest książka mająca nawracać na wiarę, tylko mająca nas zachęcić do stawiania pytań i badania odpowiedzi dotyczących tajemnicy życia i wszechświata.
Helen Garner pisze z reporterską drobiazgowością, a zarazem z szacunkiem: dla ludzi i dla prawdy.
Powieść jest napisana tak, że trudno się od niej oderwać przed rozwiązaniem zagadki.
Ten erudycyjny esej polityczny, w jakiejś mierze reportaż, powstał, żeby „dać świadectwo”. Wstrząsa, frustruje, wpędza w dyskomfort.
Od premiery poprzedniej powieści Chimamandy Ngozi Adichie minęła przeszło dekada.
Podobno od pracy gorszy jest tylko brak pracy. „Młócka” obiecuje zbiór reportaży o pracy przyszłości, ale ta przyszłość już tu jest. I nie jest zachęcająca, bo brzydko pachnie również przeszłością, i to taką z XIX w.
Równolegle do wznowień książek Iana Fleminga wydawnictwo Skarpa Warszawska publikuje współczesne powieści z bondowskiego uniwersum: dla największych fanów agenta 007 zapewne obowiązkowe, dla czytelników szukających dobrej szpiegowskiej literatury jednak niekonieczne.