Ministrowie chcą zburzenia PKiN
Jak kulą w Pałac
Na linii Pałac Prezydencki – MSZ zapanowała niespodziewanie jedność poglądów. W sprawie Pałacu Nauki i Kultury w Warszawie.

Otóż minister Radek Sikorski przed Świętem Niepodległości wystąpił z ideą zburzenia Pałacu (właściwie odkopał swój zapomniany pomysł). A prezydencki minister Władysław Stasiak temu przyklasnął, wyrażając na antenie TOK FM poparcie dla sprawy. Poszedł nawet krok dalej, zapragnął odtworzenia dawnych ulic, domów i tego kawałka stolicy, gdzie Pałac stanął był.  Budowla, zdaniem obu polityków, jest bowiem symbolem zniewolenia, stalinizmu i dziedzictwa PRL.

Odgrzewanie takich nieświeżych pomysłów jest wyjątkowo bez sensu - kiedy każdego dnia rano, po południu, a właściwie już przez cały dzień Warszawa stoi uwięziona w korkach, tysiące ludzi tracą czas i nerwy nie mogąc dotrzeć z prawego brzegu Wisły na lewy i odwrotnie; kiedy w stolicy ze świeczką szukać ulicy z przyzwoitą nawierzchnią, bo na większości wyboje i dziury są takie, że można zgubić koła.

W afrykańskich miastach, w Papeete - stolicy Polinezji, wszędzie na świecie ulice wyglądają lepiej niż w Warszawie, europejskiej stolicy. Czy to nie jest dla polityków dziedzictwem PRL i symbolem zniewolenia? Ciekawe też, kto miałby ponosić koszty owej operacji burzenia Pałacu, bo chyba nie podatnicy. Ciekawe, jak przy totalnej nieudolności organizacyjnej wywieziono by owe tony gruzu z centrum miasta. Ile lat kłócono by się, co na tym miejscu ma powstać.  W ilu kampaniach - prezydenckich, samorządowych - byłby to numer jeden. Ile konkursów by unieważniono, ilu projektów by nie zrealizowano. W nieoświetlonej wieczorem Warszawie Pałac Kultury jest przynajmniej znakiem drogowym, kierunkowskazem, sygnałem gdzie znajduje się centrum miasta.

Państwo ma wobec obywateli również obowiązki, a nie tylko obywatele wobec państwa. Płacąc podatki obywatel ma prawo oczekiwać, że politycy zajmą się tym, co do nich należy, a nie rzucaniem niewykonalnych pomysłów. Czas burzenia już minął jakieś 20 lat temu. Niemcy zburzyli mur, my pomnik Dzierżyńskiego. Gdybyśmy dziś (lub wtedy) zburzyli Pałac i tak nie przeskoczylibyśmy Niemców z ich murem, który jest symbolem innego rodzaju. Zniknięcia Pałacu z mapy nikt w Europie by nie zauważył i z pewnością nie mówiono by o naszym sukcesie w dekomunizacji, tylko o naszym bałaganie i marnotrawstwie.

I jeszcze jedno: burzyć jest zawsze łatwiej niż budować. Skoro nie potrafimy wybudować drugiej i trzeciej nitki metra, obwodnicy Warszawy, mostów, stadionu, dworca kolejowego ani nawet ułożyć pięciu metrów równego chodnika czy jezdni, to dlatego powracamy do rozmów o burzeniu?

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj