szukaj
Rusza procedura odwołania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
Nadchodzi koniec KRRiT
Prawdopodobnie w lipcu Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przestanie istnieć w obecnym, zdominowanym przez PiS składzie. – To co się dzieje w telewizji przechodzi wyobrażenia. Gorzej już chyba być nie może – mówi Stanisław Żelichowski, szef klubu PSL.
Przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski
Stefan Maszewski/Reporter

Przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski

Pierwszym krokiem będzie odrzucenie jej sprawozdania przez Senat, co najpewniej nastąpi jeszcze w tym miesiącu. Decyzję o tym, by rozpatrzyć doroczne sprawozdanie Rady na najbliższym posiedzeniu (27 – 29 maja) podjął w środę konwent seniorów. Wszystko wskazuje na to, że miesiąc później taką samą drogę dokument przejdzie w Sejmie, następnie trafi na biurko pełniącego obowiązki prezydenta Bronisława Komorowskiego, który będzie miał 14 dni na podjęcie decyzji. Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji, jeśli parlament i głowa państwa odrzucą sprawozdanie, obecni członkowie Rady przestaną pełnić swe funkcje.

Tak też prawdopodobnie się stanie, bo politycy Platformy Obywatelskiej od dawna krytycznie oceniają działalność Rady, w której na pięciu członków, czterech jest związanych z PiS (jeden z LPR). W tej kadencji parlamentu, głównie głosami PO, Sejm i Senat już dwukrotnie odrzucały sprawozdanie rady. Za każdym razem bronił jej prezydent Lech Kaczyński, który sprawozdania przyjmował. - Mamy wyrobione zdanie na temat Krajowej Rady. Jaka może być nasza decyzja po tym, jakie powołała rady nadzorcze mediów publicznych? Podzielenie je między PiS i SLD to najgorsze, co mogło się zdarzyć – mówi Iwona Śledzińska – Katarasińska, przewodnicząca sejmowej komisji kultury i środków przekazu. W Sejmie Platforma może liczyć na poparcie PSL, które jeszcze niedawno wahało się, jaką podjąć decyzję, gdy dojdzie do głosowania nad sprawozdaniem.

Rady broni jedynie PiS, który przy okazji oskarża Platformę o próbę przejęcia władzy nad mediami publicznymi. – W poprzednich latach Senat zajmował się sprawozdaniem w lipcu, a Sejm rozpatrywał je po wakacjach. Teraz PO przyspieszyła procedurę, bo chce odwołać Radę jeszcze przed zaprzysiężeniem prezydenta. Chodzi o to, by w przypadku przegranej Bronisława Komorowskiego, nowy prezydent nie miał już nic do powiedzenia w tej sprawie – twierdzi Wojciech Skurkiewicz, senator PiS i członek senackiej komisji kultury.

- O żadnym przyspieszeniu nie ma mowy, po prostu sprawozdanie wpłynęło z Krajowej Rady i będzie rozpatrzone. Nie mamy w zwyczaju przetrzymywać tego typu spraw – usłyszeliśmy w biurze prasowym Senatu. Zarzuty PiS odpierają również przedstawiciele PO. – Po tym, co PiS zrobił z mediami publicznymi, nie będę słuchała, co ma do powiedzenia na ten temat. W ubiegłych latach sprawozdanie rozpatrywaliśmy w różnych terminach – raz wcześniej, raz później – ucina Iwona Śledzińska - Katarasińska.

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj