Pedofilia w Kościele: na froncie bez zmian
Przykry zapach
Obradujący w Warszawie biskupi rzymskokatoliccy zajęli się kościelnymi procedurami w sprawie pedofilii. Musieli, bo obliguje ich do tego dyrektywa watykańskiej centrali. Ale wiele się nie napracowali, bo swoje wytyczne polski Episkopat już wydał w 2009 r., a przyjęte teraz korekty są kosmetyczne.

Biskupi rzymskokatoliccy deklarują dobrą wolę i determinację. Ale po odjęciu kościelnej retoryki okazuje się, że w praktyce ofiary duchownych pedofilów są pozostawione same sobie. Od Kościoła mogą liczyć najwyżej na jakieś przeprosiny, a i to nie wiadomo. O odszkodowaniach niech zapomną, bo tu Kościół trzyma się świeckiego prawa jak tonący brzytwy.

Postulat, by odszkodowanie swym ofiarom płacili ich krzywdziciele w sutannach jest ze strony biskupów dość cyniczny, bo wiadomo, że księża świeccy nie są zwykle majętni, a księża zakonni ślubują ubóstwo, więc w ogóle nie mają z czego płacić.

Biskupi zasłaniają się tajemnicą spowiedzi, odmawiając pełnej współpracy w sprawach pedofilów z świeckimi prokuratorami. W innych krajach episkopaty katolickie do takiej współpracy zachęcają – na przykład w Belgii czy Irlandii.

Księżom, którym udowodni się pedofilię, może grozić tak zwane zeświecczenie, czyli przymusowy powrót do społeczeństwa świeckiego. Ponoć są takie przypadki i w Polsce, ale Kościół uchyla się od konkretów i nic bliżej o tym nie wiadomo.

Wiadomo zatem, że ksiądz pedofil z diecezji abp. Michalika, po prawomocnym wyroku sądowym zeświecczony nie został, i ma nadal możność kontaktowania się z dziećmi, tylko w innej parafii.

Nad polskimi kościelnymi wytycznymi w sprawie pedofilii w Kościele unosi się nieprzyjemny zapach. Z jednej strony Kościół u nas musi wypełnić polecenie biurokracji watykańskiej, która obecnie prowadzi globalną kampanię wizerunkową pod hasłem: zero tolerancji dla pedofilów w Kościele.

Ale z drugiej strony liczni polscy biskupi, na czele z najważniejszymi, zdają się święcie przekonani, że temat pedofilski został narzucony przez wrogów Kościoła i temu spiskowi  antyklerykałów nie wolno ulec. Wystarczyło posłuchać wczoraj abp. Michalika, jak zaznaczał, iż oskarżanie duchownych o pedofilię może być fałszywe.

Cóż, jest na to proste rozwiązanie: właśnie pełna współpraca Kościoła ze świeckim wymiarem sprawiedliwości i przejrzystość informacyjna. Jak zero tolerancji, to zero. 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj