Orkan Ksawery wciąż silny
150 km na godzinę
W nocy z czwartku na piątek wiatr Ksawerego wiał z prędkością 110 – 120 km/h, najsilniej na północy Polski. Według prognoz jego siła miała jeszcze bardziej wzrosnąć, nawet do 150 km/h.

Orkanami nazywano niegdyś niektóre tajfuny, rodzące się i wiejące nad Oceanem Indyjskim, jednak nazwa ta przyjęła się dla określania w ogóle bardzo silnych wiatrów wiejących z prędkością powyżej 33 m/s (119 km/h). Orkan to w istocie huragan. Ale huragany są różne – najsilniejszymi są tzw cyklony tropikalne, powstające w strefach zwrotnikowych nad bardzo silnie rozgrzanymi powierzchniami oceanów. Mogą wywoływać podmuchy wiatru powyżej 300 km/h. To trzy razy szybciej niż wiatr wywołany obecnym orkanem Ksawery. Tak było w przypadku tajfunu Hayian, który na początku listopada zniszczył Filipiny. Jego wiatr miejscami miał szybkość 320 km/h.

Tajfuny to też huragany. W ogóle określenia takie jak tajfun, cyklon, huragan czy orkan oznaczają w zasadzie to samo – bardzo silną i długotrwałą burzę, która może rozpędzić masy powietrza do dużych prędkości. Zjawisko to ma po prostu różne nazwy w różnych częściach świata.

Ksawery – obecny huragan lub orkan – wiejący nad Polską, powstał nad Oceanem Atlantyckim i narodził się w wyniku ogromnej różnicy temperatur. Dwie masy powietrza, zimna i ciepła, spotkały się, co wywołało silny spadek ciśnienia, a to – wiatr. Orkanowi towarzyszy front atmosferyczny, czyli niż z chmurami, stosunkowo wysoką temperaturą, opadami itd. Zwykle taki orkan o wiele silniej wieje na morzu niż na lądzie, docierając do lądu słabnie (niż wypełnia się), chociaż wciąż oczywiście może być jeszcze niebezpieczny. To właśnie dzieje się obecnie.

Jednak w porównaniu ze sztormami tropikalnymi, które pustoszą wybrzeża Zatoki Meksykańskiej lub kraje południowo-wschodniej Azji, Ksawery jest raczej niewielkim huraganem. Oczywiście przewraca drzewa (a te uszkadzają trakcje elektryczne), niszczy dachy, może nawet wywołać powodzie zalewowe (pod wpływem tzw. cofki wpychającej wodę morską do ujścia rzek), ale nie jest w stanie poważniej zagrozić ani ludziom, ani mieniu.

Zjawiska te notuje się coraz częściej. Niegdyś Polska i kraje sąsiednie były w zasadzie wolne od huraganów. Jednak w ostatnich dziesięcioleciach pojawiają się one coraz częściej – orkan Pia w listopadzie 2004, czy Kyrill w styczniu 2007, a także Joachim z grudnia 2011 były porównywalne z obecnym Ksawerym, a może nawet bardziej gwałtowne. Musimy się do tego przyzwyczaić. W wyniku zmian klimatu coraz mniej jest na świecie enklaw spokoju, które byłyby wolne od kataklizmów pogodowych. I enklawą taką przestaje być także środkowa Europa.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj